grudnia 23, 2008

Spotkanie 11 stycznia: 3 filary modlitwy osobistej


Dziś mówiliśmy o trzech filarach modlitwy osobistej, które sprawiają, ze nasz czas z Panem staje się naprawdę owocny i przynosi przemianę do naszego zycia:
- o modleniu się na głos prawdą zawartą w Słowie Bożym
- o składniu dziękczynienia
- i o uwielbieniu Boga
*
Oczywiście nie wyczerpuje to listy twórczych rzeczy, które mozemy robić w czasie naszych spotkań z Panem. Te są jednak absolutnie kluczowe dla zwycięskiego chrześcijańskiego zycia. Wazne jest, zebyśmy podejmowali te wyzwania w czasie modlitwy bez względu na to, czy czujemy się do tego "uskrzydleni", czy nie.
*
Co więcej, właśnie w chwilach kiedy czujemy się najmniej skłonni do odwaznego ogłaszania Bozych obietnic, dziękowania i uwielbienia, robienie tych rzeczy jest szczególnie istotne dla doświadczenia przemiany w naszej konkretnej sytuacji zyciowej.
*
Pamiętajmy, ze słowa naprawdę mają moc (Prz 18,20-21)
Nie zapominjamy jak istotne jest, abyśmy świadomie opowiadali się po stronie Bozej prawdy, a nie kłamstwa, które mówi nam świat, albo nasze emocje (J 17,16-17).
Zwróćmy uwagę, ze to nie długie modlitwy, ale moc dziękczynienia poprzedziła wskrzeszenie Łazarza (Jn 11,41-44).
Przypominajmy sobie o licznych biblijnych przykładach, które pokazują nam, iz uwielbienie skuteczniej pokona naszych wrogów niz ludzkie wysilki (2Krn 20,1-30; Dz 16,19-40).
*
Zapraszamy do studiowania samodzielnie podanego wyzej Słowa Bozego :) Zachęcamy tez do oglądania na www.goodtv.pl relacji z konferencji Przełom. Było naprawdę przełomowo!!!
*

grudnia 02, 2008

Spotkanie 21 grudnia: Modlitwa osobista

Mam różne takie kumpelki, z którymi spotykam się na pogaduchy raz na parę miesięcy. Za każdym razem trochę inaczej. Inaczej w lato, inaczej w zimie. Inaczej jak pada. Raz spotykamy się u mnie, raz u nich, raz na mieście, raz poza miastem. Czasem po prostu pod rotundą i gramy z nut. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.
*
Z Bogiem jest o tyle podobnie jak z kumpelkami, że jest to spotkanie z prawdziwą osobą, a nie religijny rytuał, który mamy odprawić według określonego porządku, lub jeszcze gorzej obrządku. Pan nie lubi stereotypów. Jego istotą jest twórczość. Jak spotkasz się z Nim, duch z duchem, to przygotuj się, że nie wiadomo nigdy dokąd cię to zaprowadzi.
*
Z Bogiem jest natomiast o tyle inaczej niż z kumpelkami, że jest On Królem Królów i Panem Panów. Żeby naprawdę modlitwa była sycąca (dla obu stron!!!), On powinien mieć prowadzenie. Jest z Nim o tyle inaczej, że ma On moc otworzyć ci oczy na rzeczy, których nie wiedziałeś, a desperacko potrzebujesz się dowiedzieć. Kiedy płaczesz, On dokładnie rozumie dlaczego, bo w przeciwieństwie do kumpelki (kumpla) widzi w twoim sercu. Pociesza, leczy, napomina. Dotyka cię i zmienia jak nikt inny na świecie. Jak Bóg. Może się czasem posłużyć kumpelką, aby cię dotknąć. Ale w spotkaniu z Nim, o ile jest to naprawdę spotkanie, On cię dotyka, tak czy inaczej, za każdym razem. Nie zawsze dotyka twoich emocji, ale często. Dotyka twojego zrozumienia, twojego ducha, twojego ciała, twojej woli.
*
Modlitwa osobista to najwspanialszy, najbardziej życiodajny czas. Rozkosz dla nas i rozkosz dla Boga!!! Dla Niego największą rozkoszą jest to, kiedy spotkasz się z Nim naprawdę i poznasz Go lepiej, kiedy następuje między wami prawdziwa interakcja, kiedy naprawdę budujecie relacje. A sztuczne rytuały ranią Jego serce.
*
Przeszkody dla takiej zyciodajnej modlitwy, to: religijne stereotypy, nieprzebaczenie i gorycz, niewłaściwe priorytety, poddawanie się emocjom. Co zrobić z tymi przeszkodami?
*
a) Porzuć religijne stereotypy (tak jak juz wyzej wspomnieliśmy).
*
b) Przebacz (to cały oddzielny temat, jeśli chcesz zapytaj lidera albo napisz do nas).
*
c) Priorytety: Poprzekładaj sobie dzień tak, żeby najważniejsze było, aby znalazła się tam modlitwa. Czasem wymaga to większej ekwilibrystyki niż kiedy indziej. Ale tak czy tak to kwestia wyborów i priorytetów. I jest to warte każdej ceny. Ja np. w tygodniu pracy wstaję przed 5-tą a staram się kłaść o 9-ej. Zrezygnowałam z Facebooka i Myspace’a i telewizora. Wszystkie nowe relacje, spotkania - sprawdzam z Panem, czy to owocne, czy to Jego. I dlaczego ja tak robię? Bo szkoda mi czasu, który mogłabym poświęcić na bycie z Nim, na słuchanie Go. Często nasze mówienie, że nie mamy czasu na modlitwę tylko pokazuje, jak mało jesteśmy gotowi poświęcić po to, aby się modlić. Pokazuje, że nie doświadczyliśmy jeszcze, że modlitwa daje więcej odpoczynku niż obejrzenie programu w telewizji, że daje więcej poczucia akceptacji niż bogate życie towarzyskie, że daje więcej poczucia kierunku w życiu niż nasze własne działactwo. Zdarzają się sytuacje, że naprawdę nie mamy czasu spędzić przez cały dzień oddzielonego czasu z Bogiem… ale czy w takich sytuacjach tęsknimy tak bardzo, że psuje nam się humor?
*
d) Poddawanie się emocjom: Nie chce się nieraz zacząć. Bo: wzburzenie, lenistwo, śpiącość, wyrzuty sumienia. Brak poczucia, że Bóg naprawdę jest. Blichtr świata albo kłamstwa złego. Pokładanie ufności w ludziach. Wolimy zadzwonić do przyjaciela i się wygadać, bo czujemy, ze lepiej nam zrobi, niby, niż pogadać z Bogiem. A Jezus powiedział nam podobieństwo o tym, że powinniśmy zawsze się modlić (Łk 18,1). Zawsze to znaczy, bez względu na emocje chwili, dobre, czy złe. Jakub pisze z kolei: "Cierpi kto między wami? Niech się modli. Weseli się kto? Niech śpiewa pieśni". (Jk 5,13). Na kazde okoliczności najlepszą reakcją czas z Panem. Patrz Paweł w więzieniu. Patrz Jezus w Ogrójcu. Nie można czekać, aż się będzie w lepszym stanie na modlitwę. Lepszy stan nie nastąpi, bo to modlitwa zmienia stan.
*
Kiedy modlę się, przychodzę do Boga i uwielbiam Go ponad moimi emocjami. Przychodzę z wiarą, a wiara to nie emocja, tylko decyzja. "Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają" (Hbr 11,6). Wyznaję Go Bogiem. Uświadamiam sobie jak zmienne są moje emocje, a jak stała i niezmienna Jego prawda. Mówię Mu o tym. Wyznaję to jak ograniczona moja perspektywa a jak wiele On widzi. I tu już zaczyna się rozjazd, brak stereotypu. Czasem emocje się wzmagają i wylewam je przed Bogiem, pozwalając, aby On mi pokazywał ich korzeń i je leczył. Czasem moje emocje się uspokajają. Czasem, jeśli byłam właśnie całkiem obojętna, to się ożywiam. Czasem czytam Słowo, czasem piszę coś. Czasem lecę do komputera i sprawdzam jakieś słowo w konkordancji i wracam i pożeram Boże Słowo.
*
Ważne, że przychodzę do Boga
- z wiarą
- i bez obłudy
- i nie rezygnuję.
*
Jezus mówi: "A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy" Mt 6,5
*
Jest różnica między
a) zawodzeniem i koncentracją na emocjach, lub przekupywaniu Boga, który jest mi tak naprawdę obcy
b) udawaniem, że nie ma problemu
c) szczerym rozmawianiem o tym, co jest w moim sercu, ale od razu wybierając zaufanie Bogu i wiarę w Jego Słowo, prosząc o pomoc Jego Ducha.
*
Przykłady:
a) Zawodzenie: "A ja nieszczęsna! Kto mi pomoże. Mi tak strasznie, a nikt mi nie pomaga. Boże zmień coś tylko, a zrobię co zechcesz. O jak mi strasznie. O jak mi okropnie".
b) Udawanie: "Panie, dziękuję ci, że mój problem to żaden problem. Przejdę więc do modlitwy za Polskę, zgodnie z wytycznymi krajowej komisji wstawiennictwa. Ojcze Wszechmocny, przychodzę do ciebie dziś zanosząc wołanie o ten naród…" etc etc a w sercu szaleństwo i ból i rzeźnia nr 5. (Nie znaczy, że nie modlę się za Polskę, i to czasem zgodnie z wytycznymi, ale nie odbywa się to na takiej formalistycznej zasadzie. Na wszystko czas i miejsce i prowadzenie Ducha).
c) Szczera modlitwa z wiarą: "Tato, to przez co przechodzę boli, ale wiem, że Ty mnie przeprowadzisz. Tatusiu najukochańszy weź mnie w ramiona i utul. Potrzebuję Twojej pomocy. Pokaż mi co się dzieje. Przepraszam cię za każdą egoistyczną i samolubną reakcję i brak zaufania w tej sytuacji. Daj mi łaskę Tatusiu, żebym przebaczyła. Pokaż mi korzeń mojego problemu. Dziękuję, że mogę Ci zaufać. Tatusiu, proszę o Twojego Ducha, Twoją obecność. Dziękuję, że mnie pocieszasz, kształtujesz i prowadzisz. Chociaż ludzie mnie zawodzą, ty mnie nigdy nie zawodzisz. Dzięki Ci, że jesteś teraz ze mną".
*
W tym sensie zaczynamy od uwielbienia i dziękczynienia i wyznawania wiary, ale nie na zasadzie prawa. Czasem zdarza się, że jak tylko otworzę oczy rano, to wiem jakiego fragmentu szukać w Biblii, albo jaką piosenkę puścić. I od tego się zaczyna. Nieraz siedzę po prostu z otwartymi dłońmi i mówię Jezus. I daję się Jemu prowadzić. Daj Mu się poprowadzić i Ty. Zachęcam, zebyś zapisywał w dzienniku duchowym to, co się dzieje. Będzie to dla Ciebie niesamowite świadectwo i pamiątka tego, jak zywy Bóg mówi do Ciebie i działa w Tobie.
*

My w obrazkach