listopada 30, 2008

Spotkanie 30 listopada: o słuchaniu Boga

*
SŁUCHAJ
*
Kiedy uczeni w Piśmie zapytali Jezusa jakie jest pierwsze przykazanie, On odpowiedział im, ze pierwszym przykazaniem jest "Słuchaj".
*
Mk 12,28-29: I przystąpił jeden z uczonych w Piśmie, który słyszał, jak oni rozprawiali, a wiedząc, że dobrze im odpowiedział, zapytał go: Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Jezus odpowiedział: Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest.
*
Słuchaj. Hebrajskie Sh’ma. Popatrzyłam w konkordancji Stronga co to Sh’ma znaczy. Znaczy to: SŁUCHAĆ, USŁYSZEĆ, ZROZUMIEĆ, ZGODZIĆ SIĘ, POTWIERDZIĆ, DAĆ POSŁUCH, UWIERZYĆ, BYĆ POSŁUSZNYM. WOW. Nieźle. A potem dowiedziałam się, że w Biblii hebrajskiej ostatnia litera tego słowa zawsze jest dwa razy większa niż pozostałe. A dlaczego? A dlatego, że istnieją dwa słowa hebrajskie o tej samej wymowie, ale kończące się na inną literę. Jedno znaczy to, co napisałam powyżej, a drugie znaczy „być może”. A to wielka różnica. Wielka różnica między „Słuchaj, uwierz i przyznaj, Izraelu, że Pan, jest Bogiem, Pan jest jedyny” a „Być może, Izraelu, Pan jest Bogiem…”
*
Tak więc słuchanie wiąze się ścisle z wiarą, a nie ma przeciez zycia chrześcijańskiego bez wiary. Czasem wydaje nam się, ze gdybyśmy oglądali cuda i znaki, nasza wiara rosłaby. Jednak prawda jest taka, ze kazde nadprzyrodzone wydarzenie możemy sobie zracjonalizować lub uczynić z niego bożka. Tylko głos Boży rozlegający się w naszym sercu, ma moc utwierdzić nas i przemienić na zawsze. To ze słyszenie Jego głosu rodzi się wiara, która otwiera drzwi dla znaków i cudów, dla zycia wiecznego i dla wszelkiego dobrego daru, którym pragnie nasz obdarzyć nasz Tata w niebie.
*
Rz 10,17: Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.
*
PO CO SŁUCHAĆ GŁOSU BOŻEGO?
*
Na poziomie osobistym - tak jak czytaliśmy powyzej, rodzi to wiarę. Od słyszenia głosu Boga zaczyna się relacja, wtedy tez kończy się martwa religijność i legalizm. Bez słyszenia Jego kochanego głosu nigdy nie doświadczymy pasji i intymności przed Jego obliczem, nigdy nie będziemy w stanie Go miłować, bo miłość do Boga rodzi się tylko jako odpowiedź na doświadczenie Jego miłości.
*
Na poziomie daru - Bóg pozwala nam słyszeć głos Bozy dla wspólnego zbudowania i pozytku.
*
1 Kor 12,7-8: A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy.
*
Bóg od wieków mówi do ludzi o tym, co ma zamiar zrobić. Uczynił nas swoimi partnerami. Kiedy coś zamyśla, dzieli się na ten temat, z człowiekiem gotowym odłozyć na bok swoje pragnienia, aby wołać o to, co lezy na Bozym sercu. Takiemu objawia On przyszłość, najczęściej po to, by po prostu modlić się o to, aby Bozy zamysł spełnił się na ziemi, tak jak juz zaistniał w niebie. Tak było w czasach Abrahama i Dawida i Daniela i Nehemiasza. Tak tez dzieje się dzisiaj.
*
Am 3,7: Zaiste, nie czyni Wszechmogący Pan nic, jeżeli nie objawił swojego planu swoim sługom, prorokom.
*
Bóg kładzie nam na sercu myśli swojego serca na temat innych osób, którymi mozemy zachęcać, pocieszać i budować braci w Chrystusie, tak aby weszli w pełnię swojego powołania. Słowa mają moc zabić i dać zycie. Nie wystarczy, ze powstrzymamy się od słów, które niszczą. Bozym planem jest, abyśmy nawzajem mówili do siebie Boze słowa, które niosą zycie i błogosławieństwo.
*
1 Kor 14,3: Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze.
*
CO ZROBIĆ, BY WZRASTAĆ W SŁUCHANIU?
*
1. Oczekiwać, że Bóg będzie mówił do ciebie!!! Obietnica jest dla ciebie i Bóg tęskni za tym, by mieć z Tobą relację dzisiaj.
*
Iz 64,4: Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje.
*
2. Poznawać Go przez Biblię. Modlić się, aby docierało do nas to, co tam jest naprawdę, abyśmy widzieli Jego Słowo bez zniekształcenia religijnymi stereotypami. Modlić się o łaskę zdrowej bojaźni i szacunku dla Bozego Słowa i moc do bycia posłusznym Słowu.
*
Ps 119 ,18: Otwórz oczy moje, abym oglądał cudowności zakonu twego.
*
Iz 66,1-2: Tak mówi Pan: Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem moich nóg: Jakiż to dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć? Przecież to wszystko moja ręka uczyniła tak, że to wszystko powstało - mówi Pan. Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa.
*
3. Nauczyć się słuchać w ogóle. Nie mozemy się łudzić, ze jeśli nie potrafimy kiedykolwiek całkowicie odłozyć na bok swoich spraw i racji, zeby posłuchać drugiego człowieka, przyjdziemy nagle na modlitwę i słuchanie nie będzie sprawiać nam trudności. Albo umiemy słuchać, albo nie. Szczególnie w dzisiejszym świecie potrzeba, abyśmy świadomie zatrzymali się i nasłuchiwali Pana, oczekiwali na Jego Słowo. Nie mozemy dyktować Mu kiedy ma do nas mówić. On jest przeciez Bogiem i Panem wszystkiego.
*
Mt 5,5: Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię.
*
4. Wreszcie trzeba nam, szukać, czekać, inwestować w ten cel, być gotowym na poświęcenie, żeby usłyszeć. Choć zdarzają się sytuacje, kiedy Pan przemawia nagle do kogoś, kto wogóle Go nie szuka, są to jednak wyjątki i nie ma co na nie stawiać. Pan obiecuje nam, ze jezeli będziemy Go szukać, znajdziemy Go, jeśli będziemy Go szukać z całego serca. Będzie to wymagało rezygnacji z niektórych form tracenia czasu, do których przywykła nasza cielesna natura, zmiany planu dnia, postawienia kwestii szukania Pana w widoczny sposób ponad inne ludzkie dązenia.
*
Jer 29,13-14: A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan.
*

listopada 19, 2008

Spotkanie 23 listopada: O objawach zdrowia duchowego

5 objawów narodzenia się na nowo i zdrowia duchowego
*
Ogólnie objawem narodzenia się na nowo i bycia osobą zdrową duchowo jest wewnętrzna motywacja, własne radosne, nie przymuszone pragnienie robienia rzeczy, które się Bogu podobają i są Jego wolą. Motywacją nie jest tu poczucie obowiązku, konieczności wypełniania jakiegoś prawa. Nie jest nią też to, co ktoś o mnie pomyśli lub że ktoś mi ciągle przypomina że coś mam robić i ciągle mnie zachęca do czegoś, to już to zrobię.
*
Pragnienie modlitwy, kontaktu z Bogiem. Gdy człowiek nie ma wewnętrznej motywacji wynikającej z tego, że narodził się na nowo to można go zachęcać w nieskończoność a on nie będzie się i tak modlił. Nigdy na to czasu nie znajdzie. Bo czas znajdzie się na to co uważamy za priorytetowe i czego sami z siebie pragniemy. Człowiek, który narodził się na nowo pragnie dzielić z Bogiem, swoim najlepszym przyjacielem całe życie. Chce wylewać przed Nim serce, dzielić się tym co go boli i cieszy. Chce radzić się Boga w życiowych kwestiach. Chce odkrywać co Bóg do niego chce powiedzieć. Ma wieź z Bogiem, jest do Niego przywiązany. Człowiek nie narodzony na nowo modli się tylko wtedy gdy czegoś potrzebuje i chce aby Bóg mu pomógł to zdobyć lub na zasadzie „jak trwoga to do Boga”.
*
Głód czytania słowa Bożego i poznawania Boga i Jego woli. Codzienne czytanie Słowa. Jak owca jest zdrowa to jest głodna i sama chętnie je. Jak jest chora to traci apetyt i trzeba za nią chodzić aby jej coś wmusić do zjedzenia. Jak ktoś nie przeżył osobistego narodzenia się na nowo to można go ciągle zachęcać aby czytał Biblię a to nic nie da, bo nie ma wewnętrznej potrzeby i nie będzie znajdować na to czasu. Jeżeli narodził się na nowo to często wręcz pożera Boże słowo, wczytuje się w nie, zachwyca się nim, bo Bóg przez to słowo dotyka Jego serca i przemawia do niego a on chce wszystko co czyta zastosować w swoim życiu. Biblia staje się rzeczywiście instrukcją życia.
*
Pragnienie świętości i przemiany życia na takie jakie podoba się Bogu. To oznacza, że nasze serce i sumienie jest skruszone i chętne do tego aby zostało z naszego życia usunięte to co Bogu się nie podoba. Nawrócenie, uniżenie się przed Bogiem, pociąga za sobą też to, że gdy czytamy Boże Słowo to Bóg pokazuje nam kolejne rzeczy jakie chce zmienić w nas a my już nie opieramy się Mu, bo nie jest to już nasze własne życie, ale życie oddane Bogu. Rodzi się w nas nienawiść do grzechu, że już nie chcemy chodzić z nim na kompromis i lekko traktować. To oznacza, że jest dużo mniej takiej postawy: ja już taki jestem i mi to nie przeszkadza i nie będę się zmieniać, nawet jeżeli kogoś to jak się zachowuję rani.
*
Chęć służenia Bogu i ludziom, szczególnie pragnienie przyczynienia się do tego aby inni ludzie byli zbawiani. Wiedząc jak wiele zawdzięczamy Bogu, jak ważne i cenne jest zbawienie sami chcemy oddać się Bogu, aby być narzędziem w Jego ręku a nie żyć tylko dla siebie samego, egoistycznie. Ponieważ najcenniejsze co Bóg ma na tej ziemi to ludzie to służenie Bogu przekłada się na służenie ludziom. Łączy się z tym pragnienie, aby odkryć jaką misję Bóg dla nas ma na tej ziemi, jakie jest nasze powołanie, przeznaczenie, jakie dary Bóg w nas złożył, którymi mamy służyć innym.
*
Chęć przebywania z innymi wierzącymi, pragnienie wspólnoty. Pragnienie aby modlić się razem, otrzymywać modlitwę, aby dzielić się z innymi, rozmawiać, wspierać, robić coś razem, służyć innym razem. Aby być częścią kościoła, żywym kamieniem włączonym Kościół Jezusa Chrystusa. Często, gdy coś źle się dzieje z człowiekiem duchowo, gdzieś oddala się od Pana jednym z objawów jest to, że zaczyna unikać kontaktów z innymi chrześcijanami. Jak wilk / diabeł chce owcę zjeść to najlepszym sposobem jest najpierw potrzebuje ją odciągnąć od stada. Sama, bez kontaktu z innymi wierzącymi może uwierzyć w każde diabelskie kłamstwo i nawet nie będzie nikogo kto mógłby są skorygować.
*
Jeżeli widzisz u siebie brak tych objawów to, może oznaczać, że nigdy tak naprawdę nie narodziłeś się na nowo i nie nawróciłeś się sercem do Pana. W takim przypadku najlepiej jak pomodlisz się z serca przepraszając Boga za swoje grzechy o ile żałujesz za nie, prosząc go o przebaczenie i dziękując Mu za to że umarł za Ciebie na krzyżu abyś mógł otrzymać przebaczenie, zbawienie i wieczne życie. Przyjmij przez wiarę zbawienie przez krew Jezusa, oddaj Bogu swoje życie tak aby on nim kierował i poproś aby Jezus wszedł do Twojego życia i przemienił je. Podziel się swoją decyzją z kim, o kim wiesz, ze jest chrześcijaninem.
*
Jeżeli teraz brak jest niektórych tych rzeczy a kiedyś w przeszłości one były twoim udziałem i masz przekonanie że narodziłeś się na nowo, to pomódl się samodzielnie, aby Bóg pomógł ci odnowić pasję i motywację w danej dziedzinie, podziel się z innymi wierzącymi, którym ufasz, aby i oni modlili się o to za Ciebie.
*

listopada 08, 2008

Spotkanie 16 listopada: O nawróceniu


2 Kor 13:5 Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze; siebie samych doświadczajcie!

Chcemy przez najbliższe spotkania zrobić cykl nauczań o podstawach chrześcijańskiego życia abyśmy mogli sprawdzić i upewnić się czy pewne fundamentalne kwestie dla bycia chrześcijaninem są rzeczywiście naszym udziałem. Czy fundamenty są u nas ustanowione właściwie.

Od czego zaczyna się bycie chrześcijaninem? Od narodzenia się na nowo. Zaczyna się całkiem nowe życie.

Jn 3:3 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego.

Narodzenie się na nowo to nie jest tylko intelektualne przyjęcie pewnych prawd i zaakceptowanie jakiegoś systemu moralnego. To jest spotkanie z żywym Bogiem, który wkracza radykalnie i mocno do życia człowieka, sprawiając że Jego życie jest jakby zupełnie od zera zaczynane na nowo.

Mt 7:13-14 Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.

Taka jest rzeczywistość którą rzeczywiście widzimy wokoło nas. Jest trochę ludzi, którzy szukają drogi do zbawienia przez religię i religijne uczynki, ale jest to równie szeroka droga jak inne szerokie drogi. Chrześcijaństwo nie jest jedną z fajnych opcji, jak bycie harcerzem. Czy to źle że nie każdy jest harcerzem – nie. A czy to źle że nie każdy jest narodzonym na nowo chrześcijaninem – bardzo źle.

Ta przemiana łączy się z kilkoma aspektami a o jednym z nich dziś powiemy – o nawróceniu i kwestii przyjęcia osobiście zbawienia od Jezusa.

Aby się nawrócić naprawdę i przyjąć zbawianie przede wszystkim musimy rozumieć jak beznadziejna i smutna jest sytuacja człowieka zanim skorzysta z ratunku, możliwości bycia uratowanym jaki Bóg mu oferuje.

Kol 1:21-22 I was, którzy byliście niegdyś obcymi /dla Boga/ i /Jego/ wrogami przez sposób myślenia i wasze złe czyny, teraz znów pojednał w doczesnym Jego ciele przez śmierć, by stawić was wobec siebie jako świętych i nieskalanych, i nienagannych.

Człowiek przed nawróceniem jest w stanie wrogości, wojny, sporu, nieprzyjaźni z Bogiem. Przez co? Przez nieboży sposób myślenia i przez złe czyny. Człowiek nie nawrócony jest w stanie świadomego lub nieświadomego buntu wobec Boga, ma gdzieś to co Jego stwórca mówi i myśli. Jest sam dla siebie bogiem i ma jeszcze inne bożki w życiu. Aby nie pozostał w takim stanie wojny przez całą wieczność to potrzebuje pojednać się z Bogiem. Jest na to wyznaczony czas – to życie tu na ziemi.

Rz 5:8-10 Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie.

2 Kor 5:20 Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem.

Więc potrzebujemy desperacko pojednania z Bogiem, potrzebujemy też uratowania, zbawienia nas od przyszłości jaka byłaby naszym udziałem na wieczność gdybyśmy pozostali nadal wrogami Boga. Co więc grozi tym którzy będą do końca wrogami Boga. Już we wcześniejszym wersecie czytaliśmy, że potrzebujemy „być zachowani od karzącego gniewu”. Poczytajmy o tym więcej.

Mt 3:6-8 Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia.
Czyli nawrócenie jest drogą ucieczki od nadchodzącego gniewu.

Jn 3:36 Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi (nie jest posłuszny synowi), nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży. (ciąży na nim, wisi nad nim)

Rz 1:18 Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta.

Rz 2:4-5 A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia? Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga.

Rz 4:15 Prawo bowiem pociąga za sobą karzący gniew.

Rz 6:23 Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Bóg jest sprawiedliwy a prawo tak mówi, więc jeżeli nie przyjmiemy dla nas tego, że na Jezusa spadł gniew za nasze grzechy to spadnie on na nas samych powodując śmierć.

Więc widzimy, że mamy przed czym być uratowani. Zbawienie, które Jezus swoją własną krwią dla nas wykupił jest jak spadochron dla tego, kto wie, że leci samolotem, który zaraz się rozbije, jest jak cudowne lekarstwo dla tego kto wie, że cierpi na śmiertelną, nieuleczalną chorobę. Życie bez pojednania z Bogiem to jak życie z mieczem wiszącym nad głową który nie wiadomo kiedy spadnie, jak życie z jadowitym wężem na ramieniu, który nie wiadomo kiedy może ukąsić (bo przecież żaden człowiek nie może zagwarantować sobie ile jeszcze będzie żyć). Zbawienie ratuje nas od piekła i od oddzielenia na zawsze od Boga.

Jeżeli nie rozumie się przed czym ratunek oferuje nam Jezus, to traktuje się przyjęcie zbawienia bardzo lekko, jak coś co ma nam dodatkowo ewentualnie umilić życie a nie jak coś co ma nam uratować życie. Nie jest się wdzięcznym tak naprawdę za ten dar i nie ma się pragnienia, aby inni ludzie również byli zbawieni.

Jak więc przyjąć zbawienie i czym jest prawdziwe nawrócenie i pojednanie się z Bogiem?

Jak w każdej relacji (np. Małżeńskiej) pojednanie wymaga prawdziwego uniżenia, pokory, żalu za to co jest naszą winą i pokuty czyli przeproszenia za to. Jeżeli w małżeństwie jedna osoba mówi – ok, już o tym nie rozmawiajmy, uznajmy że nie ma sprawy – to nie jest to prawdziwe pojednanie. To nic nie naprawia w relacji. Tak samo z Bogiem, aby nastąpiło pojednanie to musi być autentyczna pokuta.

A aby była autentyczna pokuta to musi być autentyczne przekonanie o grzechu. Jeżeli nie ma przekonania o grzechu, o tym że jesteśmy winni przed Bogiem, że nie ma dla nas usprawiedliwienia , że zasługujemy na boży gniew, to nie będzie też prawdziwej pokuty i nawrócenia. Dlatego głównym zadaniem Ducha Świętego jest to aby przyszedł przekonać świat w pierwszej kolejności o grzechu (Jana 16,8).

Czy przeżyłeś w swoim życiu moment, gdy twoje serce zostało głęboko przekonane o tym, że jesteś grzesznikiem, zasługujesz na potępienie, jesteś winny przekroczenia Bożego prawa i że desperacko potrzebujesz zbawienia, Bożego przebaczenia, pojednania się z Bogiem? Czy modliłeś się wtedy i pojednałeś się z Bogiem? Nie chodzi tylko o intelektualne zaakceptowanie faktu, że jestem grzesznikiem jak każdy, ale o osobiste przekonanie o grzechu i winie wobec Boga. Nie chodzi też o samo intelektualne zaakceptowanie faktu że Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi, ale o osobiste uniżenie się w pokucie przez Bogiem. Można zachowywać się jak chrześcijanin, ale nie mieć nawróconego serca.

Łk 18:10-14 Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

My w obrazkach