września 22, 2008

Spotkanie 12 października: O sensie życia

Dziś spotkanie było doniosłe, mówiło bowiem o sensie życia.
*
Myślę, że z Bożego punktu widzenia prawdziwym sensem życia jest to, aby cieszyć się głęboką i bliską relacją z Nim i wypełniać Jego wolę na tej ziemi. Znać Go i czynić Go znanym innym.
*
Powinniśmy przeżywać to życie świadomie, wiedząc na czym nam zależy w życiu i będąc zdeterminowanym aby do tego dążyć. Nie powinniśmy dryfować bezwładnie od dnia do dnia jakby niosły nas fale codzienności.
*
Jest nam dane tylko jedno życie, nie ma dodatkowych żyć. Nie ma jednego życia tak na próbę a potem jak już będziemy wiedzieć jak żyć to drugie już na poważnie i z sensem przeżyjemy. Skończy się i jest "game over" a nie drugie życie. Więc naprawdę żal przeżyć to życie bez głębszego sensu, nieświadomie, nie wypełniając tego wszystkiego co Bóg uważa za sens życia. Nawet nie wiemy ile nam zostało życia – dla jednych więcej a dla innych mniej, więc nie trać czasu, ale też nie myśl że już za późno, że ty to już jesteś za stary i już nie ma sensu nic zmieniać. Jak tam pomyślisz to tak będzie, ale nie musi tak być i powinniśmy być zdesperowani w sercach aby tak nie było. Nigdy nie jest za późno aby zacząć. Dziś jest pierwszy dzień całej reszty twojego życia i dziś możesz podjąć decyzję, aby przeżyć to życie z sensem, świadomie. Każdy ma w swoim życiu 24h/dobę do wykorzystania. Co z tym czasem zrobisz, w co zainwestujesz swoje życie, w co włożysz swoje serce to już Twoja decyzja.
*
Rz 14,12: Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
*
Statystyka jest jasna 10/10 umiera, to tylko kwestia czasu dla każdego z nas. A tak samo jak śmierć, pewne (na 100% ci gwarantuję) jest też to, że nadejdzie czas, że każdy z nas – w tym też TY stanie osobiście przed Bogiem, aby zdać Mu sprawę ze swego życia, z tego na ile z sensem je przeżyłeś, w co zainwestowałeś czas jaki ci tu dano. Więc już dziś pomyśl o czym zdasz Bogu sprawę. W tych samych dokładnie okolicznościach jedna osoba wyciśnie z życia wszystko co Bóg uważa za sens życia, a druga nic nie zrobi sensownego ze swoim życiem, przeżyje je płytko, przetoczy się do końca jakoś i będzie się tłumaczyć okolicznościami. To zależy od kondycji serca – ci którzy są zdesperowani, głodni aby przeżyć życie w 100% zgodnie z Bożą wolą zajdą daleko, ale ci co mają sflaczełe serca, nie wiedzą czego chcę od życia nic istotnego w życiu nie zrobią. Weź odpowiedzialność za swoje życie i przeżyj je świadomie dla Boga, z całego serca.
*
Chcę Wam rzucić wyzwanie, abyście nie pozwolili sobie na byle-jakie, przeciętne życie bez głębokich celów i sensu, bez pasji, bez wypełniania całej woli Bożej dla twego życia! Łatwo wpadamy w koleiny życia: wstać rano, praca, jedzenie, trochę odpoczynku, spanie itd. I po jakimś czasie nasze pragnienia redukują się tylko do tego aby jakoś spokojnie, w zdrowiu i życia pogodzie dociągnąć do końca. Chodzi o taki stan serca, że już niezbyt na czymś większym i głębszym nam zależy. Aby jechać koleinami nie trzeba wysiłku, ale aby się z nich wyrwać trzeba świadomego działania, zdecydowania i silnego ruchu. Bez desperacji w sercu aby przeżyć głęboko życie pozostaniesz w koleinach aż śmierć cię tam spotka. Jeżeli pogodziłeś się z przeciętnym, byle-jakim życiem bez głębszego sensu to już w tym pozostaniesz.
*
Mk 9,23: Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy.
*
Wszystko jest możliwe, dla tego który wierzy, ale nie może być ci wszystko jedno jak twoje życie będzie spożytkowane. Jeżeli będzie ci wszystko jedno to na pewno nic się nie zmieni. A jeżeli będziesz mieć desperację w sercu to Bóg pomoże Ci dojść do miejsca w którym pragniesz i żadne okoliczności i ograniczenia nie będą stanowić przeszkody.
*
Jeżeli myślisz o sobie jak o małej szarej myszce, małym trybiku który nic nie może w wiekiem maszynie tego świata to tak właśnie będzie. Jak myślisz o tym, że inni to mogą wiele istotnych dla Boga rzeczy zdziałać, ale gdzież ty, to tak będzie. Ale drugiego życia już nie dostaniesz, więc naprawdę szkoda je zmarnować.
*
Musimy Boga i to że On chce władać naszym życiem traktować całkiem poważnie. To jest serio i musimy odnosić się do tego co Bóg mówi z pełną powagą, szacunkiem i pełnym skupieniem. Nie możemy traktować Boga jak miłego gościa, co może czasem do czegoś się nam przydać i może nam czasem w czymś pomóc i coś dać, ale tak naprawdę to nie ma dla Niego centralnego miejsca w naszym codziennym życiu i podejmowaniu życiowych decyzji. On jest tym, który chce abyśmy oddali Mu swoje życia na własność i albo świadomie odpowiadamy mu że chcemy tego i idźmy za tym radykalnie do końca, albo świadomie mu odmówmy. Nie tolerujmy jakiejś letniości, sztuczności, udawania, życia z niby z Bogiem, ale na własnych zasadach i wtedy kiedy nam odpowiada to. Albo w jedną stronę albo w drugą, byle uczciwie, szczerze i świadomie.
*
Ap (Obj) 3,15-16: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.
*
Mt 11,12: A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.
*
Jest wiele do zdobycia w tym życiu, ale trzeba o to walczyć w modlitwie i w działaniu a nie czekać że to spadnie nam na głowę automatycznie. Czy jesteś usatysfakcjonowany tym ile ponadnaturalnego Bożego działania jest w Twoim życiu i ile Bożej miłości i obecności odczuwasz na co dzień i tym w jakim stopniu Bóg używa Twojego życia to bycia błogosławieństwem dla innych? Jeżeli jesteś w miejscu gdzie nie masz głodu czegoś więcej to źle. To znaczy, że nie masz przed oczami wizji jak wielkie i wspaniałe rzeczy Bóg dla Ciebie przygotował.
*
1 Kor 2,9: Lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
*
Ef 2:10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
*
Wiele ludzi jak ich pytam o marzenia, o to czego pragną, to na początku nie wiedzą a jak dobrze pomyślą to wymieniają takie rzeczy typu dom z ogrodem, wycieczka dookoła świata itp. Jeżeli nasze marzenia i pragnienia serca są w większości przyziemnie, materialne i skoncentrowane na nas samych to nie jest to dobre. Takie rzeczy nie mają żadnego znaczenia w wieczności a przecież to życie to tylko chwila. Większość swego życia spędzisz i tak w wieczności a nie na tej ziemi. Żyj dla tego co będzie mieć znaczenie przez całą wieczność a nie tylko na ziemi. Żyj dla realizacji tego co jest istotne dla Pana a nie dla Ciebie samego. Więcej jest szczęścia w dawaniu niż w braniu (Dz 20,35). Życie nie tylko po to jest by brać. Sens życia nie jest w braniu ale w dawaniu. Nie koncentruj się na tym co materialne i na tym co służy tobie. Niech Twoje marzenia dotyczą tego jak bliską relację możesz mieć z Bogiem, jak bardzo możesz doświadczać Jego ponadnaturalnego działania i jak wiele Bóg może zrobić przez Ciebie dla innych ludzi.
*
Czy jedyne czego chcesz w życiu to spokojne dostanie życie, rodzina, dzieci które wychowasz i zapewnisz im dostatnią przyszłość, być zdrowym i oby dzieci też były zdrowe, mieć w miarę dobrą emeryturę i odejść z tej ziemi bez bólu, w spokoju? Czy gdybyś to osiągnął w życiu, to byłoby wszytko co chcesz, byłbyś zadowolony z takiego życia patrząc po latach wstecz na nie? Nic więcej się w tobie nie budzi, nie pali, nie wyrywa. Jak nie to smutne, bo to płycizna. Czy myślisz, że to byłoby życie z którego Bóg byłby zadowolony.
*
Kol 3,1-2: Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
*
Mt 6:33 Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
*
Możesz sobie przeczytać ten tekst i nic z tym nie zrobić. Mieć mentalność widza telewizyjnego, słuchacza wykładów. Ale ja zachęcam Cię aby twoje serce wobec tego co mówię nie było bierne jak kołek. Niech coś się w Tobie osobiście poruszy, bo to chodzi właśnie o Ciebie osobiście. Twoje życie jest w Twoich rękach, zrobisz z nim co zechcesz, zainwestujesz w to co chcesz lub stracisz na co chcesz. To Twoja decyzja. Możesz być bierny w sercu, ale obyś nie odkrył na końcu życia, że swojej bierności serca bardzo żałujesz.
*
Jeżeli nie ma w tobie siły, pasji, desperacji, głodu Boga i jego rzeczy w sercu to wyraź przynajmniej zacznij Boga prosić usilnie w modlitwie, aby to się w tobie pojawiło. Stoisz przed świętym, potężnym Bogiem. On słyszy Cię i czeka na Twoją odpowiedz. On jest teraz przy tobie. Gdyby objawił się fizycznie to czy też byś milczał i nie miał mu nic do powiedzenia czy też wykorzystałbyś tę szansę aby z nim rozmawiać? Choć nie objawił się fizycznie to zapewniam Cię że jest on przy tobie tak samo realny, nawet jeżeli tego nie dostrzegasz. Ale on może stać się dużo bardziej dla Ciebie osobiście. Nie milcz i nie traktuj Boga jak powietrze. Czy masz mu coś do powiedzenia po tym co przeczytałeś?
*

września 18, 2008

Spotkanie 21 września: O byciu wykonawcami Słowa

Na tym spotkaniu przyglądaliśmy się blizej temu czym się rózni bycie słuchaczem Słowa od bycia Jego wykonawcą. Odkryliśmy, ze mozemy całe zycie wnikliwie czytać Biblię, chodzić na spotkania, słuchać kazań i wykładów i dojść do wniosku, ze juz wszystko znamy i nic w naszym zyciu nie dziala. Biblia nie obiecuje jednak, ze kiedy usłyszymy to co mówi Bóg, nasze zycie zostanie odmienione, ale wtedy kiedy wykonujemy to co usłyszeliśmy. Ten, kto słucha i nie wykonuje doświadcza, ze jego świat rozpada się w obliczu próby a ten kto wykonuje Słowo doświadcza w tym co robi błogosławieństwa. Odkryliśmy w czasie dzielenia, ze kwestia bycia wykonawcami to często proste, pozornie nieistotne rzeczy, do których Pan nas zachęca, na przykład czy modlimy się na głos Słowem Bozym, albo czy wypiszemy rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni w naszym współmałżonku i będziemy Bogu za niego/nią dziękować codziennie, bez względu na to, jak się czujemy etc. Te pozornie drobne natchnienia od Pana często lekcewazymy, a to od nich zalezy nasze przeznaczenie.
*
Mt 7:24-27 Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.
*
Jk 1:21-25 Przeto odrzućcie wszelki brud i nadmiar złości i przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was Słowo, które może zbawić dusze wasze. A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu.
*
W ramach pracy domowej chcemy uczyć się rozumieć to co do nas osobiście mówi Pan przez swoje Słowo i wykonywać to, co usłyszymy. Chcemy tez prosić Boga, aby pokazywał nam jakie są w naszym sercu przeszkody, abyśmy się stali wykonawcami Słowa. W tym zadaniu opieramy się na Słowie z Ewangeli Mateusza 13:1-9; 18-23
*

My w obrazkach