*
Na poprzednim spotkaniu na którym było nauczenie mówiliśmy o przypowieści o marnotrawnym synu i o tym że dobroć Boża chce nas przywieźć do nawrócenia. W tej przypowieści syn w pewnym momencie mówi:
*
Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. (Łk 15:21)
*
Oznacza to, że przychodząc do Ojca (nawracając się) jest przekonany o swoim grzechu i o swojej winie. Nie tłumaczy się, nie usprawiedliwia się, jest skruszony, pokorny i naprawdę złamany. Bez tego głębokiego przekonania, żaden człowiek nie pojedna się naprawdę z Bogiem i nie nastąpi żadne nawrócenie. Jezus mówił, że Duch Święty potrzebuje przekonać świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16,8). Jest bardzo ważne dla każdego z nas, abyśmy byli głęboko przekonani o tym, że w oczach sprawiedliwego i świętego Boga jesteśmy winni i zasługujemy na śmierć duchową (oddzielenie od Boga w wieczności czyli piekło) i nie możemy się usprawiedliwić samo w żaden sposób. Jeżeli nie mamy takiego głębokiego przekonania to także śmierć Jezusa na krzyżu nie będzie miała w naszym odczuciu żadnej konkretnej wartości.
*
Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć. (Rz 6:23a)
*
Każde usta muszą zamilknąć i cały świat musi się uznać winnym wobec Boga, jako że z uczynków Prawa żaden człowiek nie może dostąpić usprawiedliwienia w Jego oczach. Przez Prawo bowiem jest tylko większa znajomość grzechu. (Rz 3:19-20)
*
Nie możemy patrzeć na sprawę grzechu i jego konsekwencji w ludzki sposób i oceniać się według ludzkich standardów: nie jestem takim złym człowiekiem, są dużo gorsi ode mnie. Musimy przyjąć Boże standardy za prawdziwe i według nich oceniać się za zasługujących na piekło w Bożych oczach. Gdyby wystarczyło być „porządnym, kulturalnym człowiekiem” to żadna śmierć Jezusa nie byłaby potrzebna. Wystarczyłoby być w miarę porządnym. Tymczasem Jezus mówi jasno:
*
Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi [nieuległy synowi], nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży [wisi, ciąży, pozostaje na nim]. (Jn 3:36 )
*
Rozróżnienie na tych, którzy będą mieć życie wieczne i tych którzy go na pewno nie będą mieli nie przebiega na linii bycia uczciwym dobrym człowiekiem lub nie bycia nim. Granicą podziału jest osobisty stosunek do Jezusa – czy się Jemu wierzy (nie tylko w Niego) i czy jest uległy synowi czyli czy jego życie jest oddane Jezusowi i należy do niego. Jeżeli te warunki nie są spełnione to gniew Boży wisi nad człowiekiem i nie ujrzy życia. Fragment z ostatniego spotkania też mówi o przeznaczeniu tych, którzy nie przyjdą do Boga w postawie pokuty i nie nawrócą się ze swoich grzechów:
*
A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia? Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga. (Rz 2:4-5)
*
I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. (Mk 16:15-16)
*
Słowo Boże nie pozostawia, żadnej opcji, że kogoś jakoś tam przemknie się do nieba, bo w gruncie rzeczy był dobrym człowiekiem i robił dobrze rzeczy więc jednak Bóg go wpuści tylnymi drzwiami. Nie będzie żadnego ważenia dobrych i złych uczynków, aby stwierdzić komu udało się nimi wykupić miejscówkę w niebie.
Słowo Boże nie pozostawia, żadnej opcji, że kogoś jakoś tam przemknie się do nieba, bo w gruncie rzeczy był dobrym człowiekiem i robił dobrze rzeczy więc jednak Bóg go wpuści tylnymi drzwiami. Nie będzie żadnego ważenia dobrych i złych uczynków, aby stwierdzić komu udało się nimi wykupić miejscówkę w niebie.
*
Przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia. (Ga 2, 16)
*
Faryzeusze i uczeni w piśmie byli przekonani o tym, że są sprawiedliwi (byli całkiem porządni i nieźle religijni), więc aby była dla nich możliwość ratunku Jezus w Mt 5,21 pokazuje im głębsze znaczenie przykazań aby mogło do nich przyjść prawdziwe przekonanie o grzechu. Nie jest też tak, że skoro Jezus umarł za nas na krzyżu to teraz każdy automatycznie i tak będzie usprawiedliwiony. Nawrócenie musi być świadomą decyzją, musi być poprzedzone przekonaniem o swoim grzechu i winie oraz szczerą pokutą i przeproszeniem Boga za wszystkie grzechy których jesteśmy świadomi.
Przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia. (Ga 2, 16)
*
Faryzeusze i uczeni w piśmie byli przekonani o tym, że są sprawiedliwi (byli całkiem porządni i nieźle religijni), więc aby była dla nich możliwość ratunku Jezus w Mt 5,21 pokazuje im głębsze znaczenie przykazań aby mogło do nich przyjść prawdziwe przekonanie o grzechu. Nie jest też tak, że skoro Jezus umarł za nas na krzyżu to teraz każdy automatycznie i tak będzie usprawiedliwiony. Nawrócenie musi być świadomą decyzją, musi być poprzedzone przekonaniem o swoim grzechu i winie oraz szczerą pokutą i przeproszeniem Boga za wszystkie grzechy których jesteśmy świadomi.
*
Być moze takie postawienie sprawy wydaje ci się surowe, ale tak naprawdę jest to dobra nowina! Najlepsza z mozliwych wiadomości! Można to porównać do sytuacji kiedy po wielu latach badań, wreszcie znaleziono niezawodny lek na dotychczas całkowicie nieuleczalną śmiertelną chorobę. Jaka ulga! Teraz nikt, kto jest chory na tę chorobę nie musi traktować tego jako wyroku śmierci. Kazdy kto zacznie przyjmować ten lek, będzie na pewno uzdrowiony! Sam fakt istnienia leku jednak nikomu nie pomoze. Trzeba go przyjąć. Tylko dwie rzeczy mogłyby człowieka powstrzymać od przyjęcia leku w takiej sytuacji. Po pierwsze nie zanteresuje się lekiem ktoś, kto nie przyjmuje do wiadomości, ze jest chory (moze uznaje to za wstyd, albo lekcewazy objawy). Drugi przypadek to sytuacja, kiedy człowiek nie ufa lekowi (skutkom ubocznym) i liczy na to, ze wyleczy się "siłą woli", a moze poprostu chce się wyleczyć sam, zeby pokazać ze moze.
*
Brzmi absurdalnie? A jednak, wielu z nas nie chce przyjąć leku na całkowicie nieuleczalną śmiertelną chorobę, na którą kazdy z nas jest chory od urodzenia, a którą jest grzech. Wydaje nam się, ze nie umrzemy, ze ten scenariusz nie dotyczy nas. Nie ufamy Bozemu ratunkowi, uwazamy, ze Ten, ktory dla nas stał się człowiekiem i oddał za nas zycie ma jakieś podstępne motywacje, zeby nas ograniczyć i usidlić i umieramy w naszych grzechach, bo nie uwierzyliśmy, ze istnieje doskonała Miłość.
*
Nauczanie o grzechu nie jest więc powodem do tego, zebyś czuł się potępiony, ale kluczem do tego zebys był uzdrowiony, wolny i miał Prawdziwe Zycie. Nie ma takiej rzeczy, ktorej Bóg by nie wybaczył. I zeby odpokutować nie trzeba, co więcej, nie da się odpracowywać kazdego grzechu w kamieniołomach. Wystarczy uznać potrzebę przebaczenia i w pokorze się zwrócić o nie do Boga, który zna nasze serca i kocha nas takimi jakimi jesteśmy, w sposób, który doskonale zaspokaja nasze serce. 





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz