grudnia 23, 2008

Spotkanie 11 stycznia: 3 filary modlitwy osobistej


Dziś mówiliśmy o trzech filarach modlitwy osobistej, które sprawiają, ze nasz czas z Panem staje się naprawdę owocny i przynosi przemianę do naszego zycia:
- o modleniu się na głos prawdą zawartą w Słowie Bożym
- o składniu dziękczynienia
- i o uwielbieniu Boga
*
Oczywiście nie wyczerpuje to listy twórczych rzeczy, które mozemy robić w czasie naszych spotkań z Panem. Te są jednak absolutnie kluczowe dla zwycięskiego chrześcijańskiego zycia. Wazne jest, zebyśmy podejmowali te wyzwania w czasie modlitwy bez względu na to, czy czujemy się do tego "uskrzydleni", czy nie.
*
Co więcej, właśnie w chwilach kiedy czujemy się najmniej skłonni do odwaznego ogłaszania Bozych obietnic, dziękowania i uwielbienia, robienie tych rzeczy jest szczególnie istotne dla doświadczenia przemiany w naszej konkretnej sytuacji zyciowej.
*
Pamiętajmy, ze słowa naprawdę mają moc (Prz 18,20-21)
Nie zapominjamy jak istotne jest, abyśmy świadomie opowiadali się po stronie Bozej prawdy, a nie kłamstwa, które mówi nam świat, albo nasze emocje (J 17,16-17).
Zwróćmy uwagę, ze to nie długie modlitwy, ale moc dziękczynienia poprzedziła wskrzeszenie Łazarza (Jn 11,41-44).
Przypominajmy sobie o licznych biblijnych przykładach, które pokazują nam, iz uwielbienie skuteczniej pokona naszych wrogów niz ludzkie wysilki (2Krn 20,1-30; Dz 16,19-40).
*
Zapraszamy do studiowania samodzielnie podanego wyzej Słowa Bozego :) Zachęcamy tez do oglądania na www.goodtv.pl relacji z konferencji Przełom. Było naprawdę przełomowo!!!
*

grudnia 02, 2008

Spotkanie 21 grudnia: Modlitwa osobista

Mam różne takie kumpelki, z którymi spotykam się na pogaduchy raz na parę miesięcy. Za każdym razem trochę inaczej. Inaczej w lato, inaczej w zimie. Inaczej jak pada. Raz spotykamy się u mnie, raz u nich, raz na mieście, raz poza miastem. Czasem po prostu pod rotundą i gramy z nut. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.
*
Z Bogiem jest o tyle podobnie jak z kumpelkami, że jest to spotkanie z prawdziwą osobą, a nie religijny rytuał, który mamy odprawić według określonego porządku, lub jeszcze gorzej obrządku. Pan nie lubi stereotypów. Jego istotą jest twórczość. Jak spotkasz się z Nim, duch z duchem, to przygotuj się, że nie wiadomo nigdy dokąd cię to zaprowadzi.
*
Z Bogiem jest natomiast o tyle inaczej niż z kumpelkami, że jest On Królem Królów i Panem Panów. Żeby naprawdę modlitwa była sycąca (dla obu stron!!!), On powinien mieć prowadzenie. Jest z Nim o tyle inaczej, że ma On moc otworzyć ci oczy na rzeczy, których nie wiedziałeś, a desperacko potrzebujesz się dowiedzieć. Kiedy płaczesz, On dokładnie rozumie dlaczego, bo w przeciwieństwie do kumpelki (kumpla) widzi w twoim sercu. Pociesza, leczy, napomina. Dotyka cię i zmienia jak nikt inny na świecie. Jak Bóg. Może się czasem posłużyć kumpelką, aby cię dotknąć. Ale w spotkaniu z Nim, o ile jest to naprawdę spotkanie, On cię dotyka, tak czy inaczej, za każdym razem. Nie zawsze dotyka twoich emocji, ale często. Dotyka twojego zrozumienia, twojego ducha, twojego ciała, twojej woli.
*
Modlitwa osobista to najwspanialszy, najbardziej życiodajny czas. Rozkosz dla nas i rozkosz dla Boga!!! Dla Niego największą rozkoszą jest to, kiedy spotkasz się z Nim naprawdę i poznasz Go lepiej, kiedy następuje między wami prawdziwa interakcja, kiedy naprawdę budujecie relacje. A sztuczne rytuały ranią Jego serce.
*
Przeszkody dla takiej zyciodajnej modlitwy, to: religijne stereotypy, nieprzebaczenie i gorycz, niewłaściwe priorytety, poddawanie się emocjom. Co zrobić z tymi przeszkodami?
*
a) Porzuć religijne stereotypy (tak jak juz wyzej wspomnieliśmy).
*
b) Przebacz (to cały oddzielny temat, jeśli chcesz zapytaj lidera albo napisz do nas).
*
c) Priorytety: Poprzekładaj sobie dzień tak, żeby najważniejsze było, aby znalazła się tam modlitwa. Czasem wymaga to większej ekwilibrystyki niż kiedy indziej. Ale tak czy tak to kwestia wyborów i priorytetów. I jest to warte każdej ceny. Ja np. w tygodniu pracy wstaję przed 5-tą a staram się kłaść o 9-ej. Zrezygnowałam z Facebooka i Myspace’a i telewizora. Wszystkie nowe relacje, spotkania - sprawdzam z Panem, czy to owocne, czy to Jego. I dlaczego ja tak robię? Bo szkoda mi czasu, który mogłabym poświęcić na bycie z Nim, na słuchanie Go. Często nasze mówienie, że nie mamy czasu na modlitwę tylko pokazuje, jak mało jesteśmy gotowi poświęcić po to, aby się modlić. Pokazuje, że nie doświadczyliśmy jeszcze, że modlitwa daje więcej odpoczynku niż obejrzenie programu w telewizji, że daje więcej poczucia akceptacji niż bogate życie towarzyskie, że daje więcej poczucia kierunku w życiu niż nasze własne działactwo. Zdarzają się sytuacje, że naprawdę nie mamy czasu spędzić przez cały dzień oddzielonego czasu z Bogiem… ale czy w takich sytuacjach tęsknimy tak bardzo, że psuje nam się humor?
*
d) Poddawanie się emocjom: Nie chce się nieraz zacząć. Bo: wzburzenie, lenistwo, śpiącość, wyrzuty sumienia. Brak poczucia, że Bóg naprawdę jest. Blichtr świata albo kłamstwa złego. Pokładanie ufności w ludziach. Wolimy zadzwonić do przyjaciela i się wygadać, bo czujemy, ze lepiej nam zrobi, niby, niż pogadać z Bogiem. A Jezus powiedział nam podobieństwo o tym, że powinniśmy zawsze się modlić (Łk 18,1). Zawsze to znaczy, bez względu na emocje chwili, dobre, czy złe. Jakub pisze z kolei: "Cierpi kto między wami? Niech się modli. Weseli się kto? Niech śpiewa pieśni". (Jk 5,13). Na kazde okoliczności najlepszą reakcją czas z Panem. Patrz Paweł w więzieniu. Patrz Jezus w Ogrójcu. Nie można czekać, aż się będzie w lepszym stanie na modlitwę. Lepszy stan nie nastąpi, bo to modlitwa zmienia stan.
*
Kiedy modlę się, przychodzę do Boga i uwielbiam Go ponad moimi emocjami. Przychodzę z wiarą, a wiara to nie emocja, tylko decyzja. "Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają" (Hbr 11,6). Wyznaję Go Bogiem. Uświadamiam sobie jak zmienne są moje emocje, a jak stała i niezmienna Jego prawda. Mówię Mu o tym. Wyznaję to jak ograniczona moja perspektywa a jak wiele On widzi. I tu już zaczyna się rozjazd, brak stereotypu. Czasem emocje się wzmagają i wylewam je przed Bogiem, pozwalając, aby On mi pokazywał ich korzeń i je leczył. Czasem moje emocje się uspokajają. Czasem, jeśli byłam właśnie całkiem obojętna, to się ożywiam. Czasem czytam Słowo, czasem piszę coś. Czasem lecę do komputera i sprawdzam jakieś słowo w konkordancji i wracam i pożeram Boże Słowo.
*
Ważne, że przychodzę do Boga
- z wiarą
- i bez obłudy
- i nie rezygnuję.
*
Jezus mówi: "A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy" Mt 6,5
*
Jest różnica między
a) zawodzeniem i koncentracją na emocjach, lub przekupywaniu Boga, który jest mi tak naprawdę obcy
b) udawaniem, że nie ma problemu
c) szczerym rozmawianiem o tym, co jest w moim sercu, ale od razu wybierając zaufanie Bogu i wiarę w Jego Słowo, prosząc o pomoc Jego Ducha.
*
Przykłady:
a) Zawodzenie: "A ja nieszczęsna! Kto mi pomoże. Mi tak strasznie, a nikt mi nie pomaga. Boże zmień coś tylko, a zrobię co zechcesz. O jak mi strasznie. O jak mi okropnie".
b) Udawanie: "Panie, dziękuję ci, że mój problem to żaden problem. Przejdę więc do modlitwy za Polskę, zgodnie z wytycznymi krajowej komisji wstawiennictwa. Ojcze Wszechmocny, przychodzę do ciebie dziś zanosząc wołanie o ten naród…" etc etc a w sercu szaleństwo i ból i rzeźnia nr 5. (Nie znaczy, że nie modlę się za Polskę, i to czasem zgodnie z wytycznymi, ale nie odbywa się to na takiej formalistycznej zasadzie. Na wszystko czas i miejsce i prowadzenie Ducha).
c) Szczera modlitwa z wiarą: "Tato, to przez co przechodzę boli, ale wiem, że Ty mnie przeprowadzisz. Tatusiu najukochańszy weź mnie w ramiona i utul. Potrzebuję Twojej pomocy. Pokaż mi co się dzieje. Przepraszam cię za każdą egoistyczną i samolubną reakcję i brak zaufania w tej sytuacji. Daj mi łaskę Tatusiu, żebym przebaczyła. Pokaż mi korzeń mojego problemu. Dziękuję, że mogę Ci zaufać. Tatusiu, proszę o Twojego Ducha, Twoją obecność. Dziękuję, że mnie pocieszasz, kształtujesz i prowadzisz. Chociaż ludzie mnie zawodzą, ty mnie nigdy nie zawodzisz. Dzięki Ci, że jesteś teraz ze mną".
*
W tym sensie zaczynamy od uwielbienia i dziękczynienia i wyznawania wiary, ale nie na zasadzie prawa. Czasem zdarza się, że jak tylko otworzę oczy rano, to wiem jakiego fragmentu szukać w Biblii, albo jaką piosenkę puścić. I od tego się zaczyna. Nieraz siedzę po prostu z otwartymi dłońmi i mówię Jezus. I daję się Jemu prowadzić. Daj Mu się poprowadzić i Ty. Zachęcam, zebyś zapisywał w dzienniku duchowym to, co się dzieje. Będzie to dla Ciebie niesamowite świadectwo i pamiątka tego, jak zywy Bóg mówi do Ciebie i działa w Tobie.
*

listopada 30, 2008

Spotkanie 30 listopada: o słuchaniu Boga

*
SŁUCHAJ
*
Kiedy uczeni w Piśmie zapytali Jezusa jakie jest pierwsze przykazanie, On odpowiedział im, ze pierwszym przykazaniem jest "Słuchaj".
*
Mk 12,28-29: I przystąpił jeden z uczonych w Piśmie, który słyszał, jak oni rozprawiali, a wiedząc, że dobrze im odpowiedział, zapytał go: Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Jezus odpowiedział: Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest.
*
Słuchaj. Hebrajskie Sh’ma. Popatrzyłam w konkordancji Stronga co to Sh’ma znaczy. Znaczy to: SŁUCHAĆ, USŁYSZEĆ, ZROZUMIEĆ, ZGODZIĆ SIĘ, POTWIERDZIĆ, DAĆ POSŁUCH, UWIERZYĆ, BYĆ POSŁUSZNYM. WOW. Nieźle. A potem dowiedziałam się, że w Biblii hebrajskiej ostatnia litera tego słowa zawsze jest dwa razy większa niż pozostałe. A dlaczego? A dlatego, że istnieją dwa słowa hebrajskie o tej samej wymowie, ale kończące się na inną literę. Jedno znaczy to, co napisałam powyżej, a drugie znaczy „być może”. A to wielka różnica. Wielka różnica między „Słuchaj, uwierz i przyznaj, Izraelu, że Pan, jest Bogiem, Pan jest jedyny” a „Być może, Izraelu, Pan jest Bogiem…”
*
Tak więc słuchanie wiąze się ścisle z wiarą, a nie ma przeciez zycia chrześcijańskiego bez wiary. Czasem wydaje nam się, ze gdybyśmy oglądali cuda i znaki, nasza wiara rosłaby. Jednak prawda jest taka, ze kazde nadprzyrodzone wydarzenie możemy sobie zracjonalizować lub uczynić z niego bożka. Tylko głos Boży rozlegający się w naszym sercu, ma moc utwierdzić nas i przemienić na zawsze. To ze słyszenie Jego głosu rodzi się wiara, która otwiera drzwi dla znaków i cudów, dla zycia wiecznego i dla wszelkiego dobrego daru, którym pragnie nasz obdarzyć nasz Tata w niebie.
*
Rz 10,17: Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.
*
PO CO SŁUCHAĆ GŁOSU BOŻEGO?
*
Na poziomie osobistym - tak jak czytaliśmy powyzej, rodzi to wiarę. Od słyszenia głosu Boga zaczyna się relacja, wtedy tez kończy się martwa religijność i legalizm. Bez słyszenia Jego kochanego głosu nigdy nie doświadczymy pasji i intymności przed Jego obliczem, nigdy nie będziemy w stanie Go miłować, bo miłość do Boga rodzi się tylko jako odpowiedź na doświadczenie Jego miłości.
*
Na poziomie daru - Bóg pozwala nam słyszeć głos Bozy dla wspólnego zbudowania i pozytku.
*
1 Kor 12,7-8: A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy.
*
Bóg od wieków mówi do ludzi o tym, co ma zamiar zrobić. Uczynił nas swoimi partnerami. Kiedy coś zamyśla, dzieli się na ten temat, z człowiekiem gotowym odłozyć na bok swoje pragnienia, aby wołać o to, co lezy na Bozym sercu. Takiemu objawia On przyszłość, najczęściej po to, by po prostu modlić się o to, aby Bozy zamysł spełnił się na ziemi, tak jak juz zaistniał w niebie. Tak było w czasach Abrahama i Dawida i Daniela i Nehemiasza. Tak tez dzieje się dzisiaj.
*
Am 3,7: Zaiste, nie czyni Wszechmogący Pan nic, jeżeli nie objawił swojego planu swoim sługom, prorokom.
*
Bóg kładzie nam na sercu myśli swojego serca na temat innych osób, którymi mozemy zachęcać, pocieszać i budować braci w Chrystusie, tak aby weszli w pełnię swojego powołania. Słowa mają moc zabić i dać zycie. Nie wystarczy, ze powstrzymamy się od słów, które niszczą. Bozym planem jest, abyśmy nawzajem mówili do siebie Boze słowa, które niosą zycie i błogosławieństwo.
*
1 Kor 14,3: Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze.
*
CO ZROBIĆ, BY WZRASTAĆ W SŁUCHANIU?
*
1. Oczekiwać, że Bóg będzie mówił do ciebie!!! Obietnica jest dla ciebie i Bóg tęskni za tym, by mieć z Tobą relację dzisiaj.
*
Iz 64,4: Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje.
*
2. Poznawać Go przez Biblię. Modlić się, aby docierało do nas to, co tam jest naprawdę, abyśmy widzieli Jego Słowo bez zniekształcenia religijnymi stereotypami. Modlić się o łaskę zdrowej bojaźni i szacunku dla Bozego Słowa i moc do bycia posłusznym Słowu.
*
Ps 119 ,18: Otwórz oczy moje, abym oglądał cudowności zakonu twego.
*
Iz 66,1-2: Tak mówi Pan: Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem moich nóg: Jakiż to dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć? Przecież to wszystko moja ręka uczyniła tak, że to wszystko powstało - mówi Pan. Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa.
*
3. Nauczyć się słuchać w ogóle. Nie mozemy się łudzić, ze jeśli nie potrafimy kiedykolwiek całkowicie odłozyć na bok swoich spraw i racji, zeby posłuchać drugiego człowieka, przyjdziemy nagle na modlitwę i słuchanie nie będzie sprawiać nam trudności. Albo umiemy słuchać, albo nie. Szczególnie w dzisiejszym świecie potrzeba, abyśmy świadomie zatrzymali się i nasłuchiwali Pana, oczekiwali na Jego Słowo. Nie mozemy dyktować Mu kiedy ma do nas mówić. On jest przeciez Bogiem i Panem wszystkiego.
*
Mt 5,5: Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię.
*
4. Wreszcie trzeba nam, szukać, czekać, inwestować w ten cel, być gotowym na poświęcenie, żeby usłyszeć. Choć zdarzają się sytuacje, kiedy Pan przemawia nagle do kogoś, kto wogóle Go nie szuka, są to jednak wyjątki i nie ma co na nie stawiać. Pan obiecuje nam, ze jezeli będziemy Go szukać, znajdziemy Go, jeśli będziemy Go szukać z całego serca. Będzie to wymagało rezygnacji z niektórych form tracenia czasu, do których przywykła nasza cielesna natura, zmiany planu dnia, postawienia kwestii szukania Pana w widoczny sposób ponad inne ludzkie dązenia.
*
Jer 29,13-14: A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan.
*

listopada 19, 2008

Spotkanie 23 listopada: O objawach zdrowia duchowego

5 objawów narodzenia się na nowo i zdrowia duchowego
*
Ogólnie objawem narodzenia się na nowo i bycia osobą zdrową duchowo jest wewnętrzna motywacja, własne radosne, nie przymuszone pragnienie robienia rzeczy, które się Bogu podobają i są Jego wolą. Motywacją nie jest tu poczucie obowiązku, konieczności wypełniania jakiegoś prawa. Nie jest nią też to, co ktoś o mnie pomyśli lub że ktoś mi ciągle przypomina że coś mam robić i ciągle mnie zachęca do czegoś, to już to zrobię.
*
Pragnienie modlitwy, kontaktu z Bogiem. Gdy człowiek nie ma wewnętrznej motywacji wynikającej z tego, że narodził się na nowo to można go zachęcać w nieskończoność a on nie będzie się i tak modlił. Nigdy na to czasu nie znajdzie. Bo czas znajdzie się na to co uważamy za priorytetowe i czego sami z siebie pragniemy. Człowiek, który narodził się na nowo pragnie dzielić z Bogiem, swoim najlepszym przyjacielem całe życie. Chce wylewać przed Nim serce, dzielić się tym co go boli i cieszy. Chce radzić się Boga w życiowych kwestiach. Chce odkrywać co Bóg do niego chce powiedzieć. Ma wieź z Bogiem, jest do Niego przywiązany. Człowiek nie narodzony na nowo modli się tylko wtedy gdy czegoś potrzebuje i chce aby Bóg mu pomógł to zdobyć lub na zasadzie „jak trwoga to do Boga”.
*
Głód czytania słowa Bożego i poznawania Boga i Jego woli. Codzienne czytanie Słowa. Jak owca jest zdrowa to jest głodna i sama chętnie je. Jak jest chora to traci apetyt i trzeba za nią chodzić aby jej coś wmusić do zjedzenia. Jak ktoś nie przeżył osobistego narodzenia się na nowo to można go ciągle zachęcać aby czytał Biblię a to nic nie da, bo nie ma wewnętrznej potrzeby i nie będzie znajdować na to czasu. Jeżeli narodził się na nowo to często wręcz pożera Boże słowo, wczytuje się w nie, zachwyca się nim, bo Bóg przez to słowo dotyka Jego serca i przemawia do niego a on chce wszystko co czyta zastosować w swoim życiu. Biblia staje się rzeczywiście instrukcją życia.
*
Pragnienie świętości i przemiany życia na takie jakie podoba się Bogu. To oznacza, że nasze serce i sumienie jest skruszone i chętne do tego aby zostało z naszego życia usunięte to co Bogu się nie podoba. Nawrócenie, uniżenie się przed Bogiem, pociąga za sobą też to, że gdy czytamy Boże Słowo to Bóg pokazuje nam kolejne rzeczy jakie chce zmienić w nas a my już nie opieramy się Mu, bo nie jest to już nasze własne życie, ale życie oddane Bogu. Rodzi się w nas nienawiść do grzechu, że już nie chcemy chodzić z nim na kompromis i lekko traktować. To oznacza, że jest dużo mniej takiej postawy: ja już taki jestem i mi to nie przeszkadza i nie będę się zmieniać, nawet jeżeli kogoś to jak się zachowuję rani.
*
Chęć służenia Bogu i ludziom, szczególnie pragnienie przyczynienia się do tego aby inni ludzie byli zbawiani. Wiedząc jak wiele zawdzięczamy Bogu, jak ważne i cenne jest zbawienie sami chcemy oddać się Bogu, aby być narzędziem w Jego ręku a nie żyć tylko dla siebie samego, egoistycznie. Ponieważ najcenniejsze co Bóg ma na tej ziemi to ludzie to służenie Bogu przekłada się na służenie ludziom. Łączy się z tym pragnienie, aby odkryć jaką misję Bóg dla nas ma na tej ziemi, jakie jest nasze powołanie, przeznaczenie, jakie dary Bóg w nas złożył, którymi mamy służyć innym.
*
Chęć przebywania z innymi wierzącymi, pragnienie wspólnoty. Pragnienie aby modlić się razem, otrzymywać modlitwę, aby dzielić się z innymi, rozmawiać, wspierać, robić coś razem, służyć innym razem. Aby być częścią kościoła, żywym kamieniem włączonym Kościół Jezusa Chrystusa. Często, gdy coś źle się dzieje z człowiekiem duchowo, gdzieś oddala się od Pana jednym z objawów jest to, że zaczyna unikać kontaktów z innymi chrześcijanami. Jak wilk / diabeł chce owcę zjeść to najlepszym sposobem jest najpierw potrzebuje ją odciągnąć od stada. Sama, bez kontaktu z innymi wierzącymi może uwierzyć w każde diabelskie kłamstwo i nawet nie będzie nikogo kto mógłby są skorygować.
*
Jeżeli widzisz u siebie brak tych objawów to, może oznaczać, że nigdy tak naprawdę nie narodziłeś się na nowo i nie nawróciłeś się sercem do Pana. W takim przypadku najlepiej jak pomodlisz się z serca przepraszając Boga za swoje grzechy o ile żałujesz za nie, prosząc go o przebaczenie i dziękując Mu za to że umarł za Ciebie na krzyżu abyś mógł otrzymać przebaczenie, zbawienie i wieczne życie. Przyjmij przez wiarę zbawienie przez krew Jezusa, oddaj Bogu swoje życie tak aby on nim kierował i poproś aby Jezus wszedł do Twojego życia i przemienił je. Podziel się swoją decyzją z kim, o kim wiesz, ze jest chrześcijaninem.
*
Jeżeli teraz brak jest niektórych tych rzeczy a kiedyś w przeszłości one były twoim udziałem i masz przekonanie że narodziłeś się na nowo, to pomódl się samodzielnie, aby Bóg pomógł ci odnowić pasję i motywację w danej dziedzinie, podziel się z innymi wierzącymi, którym ufasz, aby i oni modlili się o to za Ciebie.
*

listopada 08, 2008

Spotkanie 16 listopada: O nawróceniu


2 Kor 13:5 Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze; siebie samych doświadczajcie!

Chcemy przez najbliższe spotkania zrobić cykl nauczań o podstawach chrześcijańskiego życia abyśmy mogli sprawdzić i upewnić się czy pewne fundamentalne kwestie dla bycia chrześcijaninem są rzeczywiście naszym udziałem. Czy fundamenty są u nas ustanowione właściwie.

Od czego zaczyna się bycie chrześcijaninem? Od narodzenia się na nowo. Zaczyna się całkiem nowe życie.

Jn 3:3 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego.

Narodzenie się na nowo to nie jest tylko intelektualne przyjęcie pewnych prawd i zaakceptowanie jakiegoś systemu moralnego. To jest spotkanie z żywym Bogiem, który wkracza radykalnie i mocno do życia człowieka, sprawiając że Jego życie jest jakby zupełnie od zera zaczynane na nowo.

Mt 7:13-14 Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.

Taka jest rzeczywistość którą rzeczywiście widzimy wokoło nas. Jest trochę ludzi, którzy szukają drogi do zbawienia przez religię i religijne uczynki, ale jest to równie szeroka droga jak inne szerokie drogi. Chrześcijaństwo nie jest jedną z fajnych opcji, jak bycie harcerzem. Czy to źle że nie każdy jest harcerzem – nie. A czy to źle że nie każdy jest narodzonym na nowo chrześcijaninem – bardzo źle.

Ta przemiana łączy się z kilkoma aspektami a o jednym z nich dziś powiemy – o nawróceniu i kwestii przyjęcia osobiście zbawienia od Jezusa.

Aby się nawrócić naprawdę i przyjąć zbawianie przede wszystkim musimy rozumieć jak beznadziejna i smutna jest sytuacja człowieka zanim skorzysta z ratunku, możliwości bycia uratowanym jaki Bóg mu oferuje.

Kol 1:21-22 I was, którzy byliście niegdyś obcymi /dla Boga/ i /Jego/ wrogami przez sposób myślenia i wasze złe czyny, teraz znów pojednał w doczesnym Jego ciele przez śmierć, by stawić was wobec siebie jako świętych i nieskalanych, i nienagannych.

Człowiek przed nawróceniem jest w stanie wrogości, wojny, sporu, nieprzyjaźni z Bogiem. Przez co? Przez nieboży sposób myślenia i przez złe czyny. Człowiek nie nawrócony jest w stanie świadomego lub nieświadomego buntu wobec Boga, ma gdzieś to co Jego stwórca mówi i myśli. Jest sam dla siebie bogiem i ma jeszcze inne bożki w życiu. Aby nie pozostał w takim stanie wojny przez całą wieczność to potrzebuje pojednać się z Bogiem. Jest na to wyznaczony czas – to życie tu na ziemi.

Rz 5:8-10 Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie.

2 Kor 5:20 Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem.

Więc potrzebujemy desperacko pojednania z Bogiem, potrzebujemy też uratowania, zbawienia nas od przyszłości jaka byłaby naszym udziałem na wieczność gdybyśmy pozostali nadal wrogami Boga. Co więc grozi tym którzy będą do końca wrogami Boga. Już we wcześniejszym wersecie czytaliśmy, że potrzebujemy „być zachowani od karzącego gniewu”. Poczytajmy o tym więcej.

Mt 3:6-8 Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia.
Czyli nawrócenie jest drogą ucieczki od nadchodzącego gniewu.

Jn 3:36 Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi (nie jest posłuszny synowi), nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży. (ciąży na nim, wisi nad nim)

Rz 1:18 Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta.

Rz 2:4-5 A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia? Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga.

Rz 4:15 Prawo bowiem pociąga za sobą karzący gniew.

Rz 6:23 Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Bóg jest sprawiedliwy a prawo tak mówi, więc jeżeli nie przyjmiemy dla nas tego, że na Jezusa spadł gniew za nasze grzechy to spadnie on na nas samych powodując śmierć.

Więc widzimy, że mamy przed czym być uratowani. Zbawienie, które Jezus swoją własną krwią dla nas wykupił jest jak spadochron dla tego, kto wie, że leci samolotem, który zaraz się rozbije, jest jak cudowne lekarstwo dla tego kto wie, że cierpi na śmiertelną, nieuleczalną chorobę. Życie bez pojednania z Bogiem to jak życie z mieczem wiszącym nad głową który nie wiadomo kiedy spadnie, jak życie z jadowitym wężem na ramieniu, który nie wiadomo kiedy może ukąsić (bo przecież żaden człowiek nie może zagwarantować sobie ile jeszcze będzie żyć). Zbawienie ratuje nas od piekła i od oddzielenia na zawsze od Boga.

Jeżeli nie rozumie się przed czym ratunek oferuje nam Jezus, to traktuje się przyjęcie zbawienia bardzo lekko, jak coś co ma nam dodatkowo ewentualnie umilić życie a nie jak coś co ma nam uratować życie. Nie jest się wdzięcznym tak naprawdę za ten dar i nie ma się pragnienia, aby inni ludzie również byli zbawieni.

Jak więc przyjąć zbawienie i czym jest prawdziwe nawrócenie i pojednanie się z Bogiem?

Jak w każdej relacji (np. Małżeńskiej) pojednanie wymaga prawdziwego uniżenia, pokory, żalu za to co jest naszą winą i pokuty czyli przeproszenia za to. Jeżeli w małżeństwie jedna osoba mówi – ok, już o tym nie rozmawiajmy, uznajmy że nie ma sprawy – to nie jest to prawdziwe pojednanie. To nic nie naprawia w relacji. Tak samo z Bogiem, aby nastąpiło pojednanie to musi być autentyczna pokuta.

A aby była autentyczna pokuta to musi być autentyczne przekonanie o grzechu. Jeżeli nie ma przekonania o grzechu, o tym że jesteśmy winni przed Bogiem, że nie ma dla nas usprawiedliwienia , że zasługujemy na boży gniew, to nie będzie też prawdziwej pokuty i nawrócenia. Dlatego głównym zadaniem Ducha Świętego jest to aby przyszedł przekonać świat w pierwszej kolejności o grzechu (Jana 16,8).

Czy przeżyłeś w swoim życiu moment, gdy twoje serce zostało głęboko przekonane o tym, że jesteś grzesznikiem, zasługujesz na potępienie, jesteś winny przekroczenia Bożego prawa i że desperacko potrzebujesz zbawienia, Bożego przebaczenia, pojednania się z Bogiem? Czy modliłeś się wtedy i pojednałeś się z Bogiem? Nie chodzi tylko o intelektualne zaakceptowanie faktu, że jestem grzesznikiem jak każdy, ale o osobiste przekonanie o grzechu i winie wobec Boga. Nie chodzi też o samo intelektualne zaakceptowanie faktu że Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi, ale o osobiste uniżenie się w pokucie przez Bogiem. Można zachowywać się jak chrześcijanin, ale nie mieć nawróconego serca.

Łk 18:10-14 Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

października 12, 2008

Spotkanie 2 listopada: O kochaniu Pana


Dzis dalej mówiliśmy o sensie zycia i o celu naszego istnienia. Wiele tez modlilismy się, uwielbiając Pana i wspierając siebie nawzajem w modlitwie. Pan tak wspaniale dotykał naszych serc. Ale ponad wszystko mamy nadzieję i ufność, ze nasze uwielbienie dla Niego dotknęło Jego cudownego serca!!!
***
Mt 22:37-40 Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
***
To jest najkrótsze streszczenie tego co mamy robić na ziemi i po co istniejemy – aby po pierwsze całym sercem, bezgranicznie, szalenie kochać Boga i po drugie aby z tego wypływała miłość do ludzi. Jak ktoś kogoś bardzo kocha, jak jest zakochany to to widać na odległość, pamięta o tej osobie przy każdej okazji, cieszy się na każdy czas spędzony razem. Tak samo to na ile gorąco kochamy Pana, na ile jesteśmy w Nim zakochani, jest czymś czego sami jesteśmy świadomi i co inni też widzą. To nie jest coś teoretycznego, co nigdy nie wiadomo na ile występuje. To nie jest mniej realna więź niż więź z ukochaną osobą na ziemi. Tylko gorąca miłość do Pana może dać nam wewnętrzną motywację, aby wypełniać Bożą wolę i żyć zgodnie z tym co On mówi.
***
Piękna historia: Jn 21:15-17 A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje.
***
Jezus nie pytał się – czy obiecasz że mnie nie zawiedziesz już i nie zdradzisz; czy będziesz silniejszy niż dotąd, czy starczy ci sił, czy weźmiesz się w garść. On pytał o rzecz najważniejszą – czy mnie kochasz. Jeżeli kochasz to to co najważniejsze jest na miejscu. Więc nam też Jezus zadaje to najważniejsze pytanie – czy mnie kochasz? Potrzebujemy sami sobie odpowiedzieć na to. I jeżeli miłości do Jezusa jest w nas mało to możemy to Jemu szczerze powiedzieć i poprosić aby objawił się nam tak abyśmy kochali go bardziej. Jeżeli doświadczyłeś tylko trochę Boga lub prawie w ogóle to wołaj do niego aby doświadczyć więcej, bo zawsze jest dużo więcej. Nie zadowalaj się tym co jest, niech twoje serce będzie zdesperowane, gwałtowne a nie bierne. Niech twój głód Boga i doświadczanie Jego ponadnaturalnego działania w Twoim życiu pogłębi się. Jeżeli nie ma w tobie siły, pasji, desperacji, głodu Boga i jego rzeczy w sercu to wyraź przynajmniej zacznij Boga prosić usilnie w modlitwie, aby to się w tobie pojawiło.
Ef 1:11-12 Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu.
***
W życiu nie chodzi tylko o nas samych, nie jesteśmy centrum wszczechświata. Bóg jest w centrum i powinien być też w centrum naszego życia. Istniejemy ku chwale Bożego majestatu, istniejemy dla Niego. Zostaliśmy stworzeni dla Jego chwały to znaczy aby objawiać na ziemi to jaki On jest, aby objawiać innym naturę i charakter Boga, aby przez nas mogli zobaczyć jaki On jest.
***
Ef 2:10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
***
1 Kor 2:9 lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
***
Bóg gdy coś chce zrobić na ziemi to szuka zawsze człowieka przez którego może to zrobić. Szuka człowieka, który z miłości do niego zgodzi się być Jego narzędziem w tym świecie, człowieka który będzie go kochać, będzie chciał oddać się do Jego dyspozycji aby wykonywać Jego wolę. Każdy z nas jest tak naprawdę misję od Boga do wykonania na tym świecie (jesteśmy misjonarzami).
***
Ale to czy weźmiemy to przeznaczenie i w jakim stopniu weźmiemy je zależy już tylko od nas samych. Na siłę Bóg nas nie użyje. Możemy nie wejść w to co Bóg dla nas przeznaczył, ale to szkoda, bo mamy tylko jedno życie a nie 10 żyć. Ale gdy zgodzimy się na to i zapragniemy aby nas używał to On może to zrobić wspaniale niezależnie od naszych ludzkich ograniczeń i słabości. Niech twoje myślenie o tym co Bóg przez ciebie na tej ziemi chce zrobić rozszerzy się, niech twoje marzenia pogłębią się i staną się zgodne z Bożymi marzeniami i pragnieniami. Nie zgódź się na przeciętne, zwykłe, byle-jakie życie, takie same jak wiodą ludzie w świecie. Żyj dla wypełnienia tego co będzie istotne w wieczności a nie dla tego co ważne jest tylko tu na ziemi.
***
Bóg patrzy na każdego z nas tutaj i oczekuje od każdego z nas decyzji – czy chcemy być narzędziem w Jego ręku, czy chcemy być do Jego dyspozycji na tej ziemi.

września 22, 2008

Spotkanie 12 października: O sensie życia

Dziś spotkanie było doniosłe, mówiło bowiem o sensie życia.
*
Myślę, że z Bożego punktu widzenia prawdziwym sensem życia jest to, aby cieszyć się głęboką i bliską relacją z Nim i wypełniać Jego wolę na tej ziemi. Znać Go i czynić Go znanym innym.
*
Powinniśmy przeżywać to życie świadomie, wiedząc na czym nam zależy w życiu i będąc zdeterminowanym aby do tego dążyć. Nie powinniśmy dryfować bezwładnie od dnia do dnia jakby niosły nas fale codzienności.
*
Jest nam dane tylko jedno życie, nie ma dodatkowych żyć. Nie ma jednego życia tak na próbę a potem jak już będziemy wiedzieć jak żyć to drugie już na poważnie i z sensem przeżyjemy. Skończy się i jest "game over" a nie drugie życie. Więc naprawdę żal przeżyć to życie bez głębszego sensu, nieświadomie, nie wypełniając tego wszystkiego co Bóg uważa za sens życia. Nawet nie wiemy ile nam zostało życia – dla jednych więcej a dla innych mniej, więc nie trać czasu, ale też nie myśl że już za późno, że ty to już jesteś za stary i już nie ma sensu nic zmieniać. Jak tam pomyślisz to tak będzie, ale nie musi tak być i powinniśmy być zdesperowani w sercach aby tak nie było. Nigdy nie jest za późno aby zacząć. Dziś jest pierwszy dzień całej reszty twojego życia i dziś możesz podjąć decyzję, aby przeżyć to życie z sensem, świadomie. Każdy ma w swoim życiu 24h/dobę do wykorzystania. Co z tym czasem zrobisz, w co zainwestujesz swoje życie, w co włożysz swoje serce to już Twoja decyzja.
*
Rz 14,12: Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
*
Statystyka jest jasna 10/10 umiera, to tylko kwestia czasu dla każdego z nas. A tak samo jak śmierć, pewne (na 100% ci gwarantuję) jest też to, że nadejdzie czas, że każdy z nas – w tym też TY stanie osobiście przed Bogiem, aby zdać Mu sprawę ze swego życia, z tego na ile z sensem je przeżyłeś, w co zainwestowałeś czas jaki ci tu dano. Więc już dziś pomyśl o czym zdasz Bogu sprawę. W tych samych dokładnie okolicznościach jedna osoba wyciśnie z życia wszystko co Bóg uważa za sens życia, a druga nic nie zrobi sensownego ze swoim życiem, przeżyje je płytko, przetoczy się do końca jakoś i będzie się tłumaczyć okolicznościami. To zależy od kondycji serca – ci którzy są zdesperowani, głodni aby przeżyć życie w 100% zgodnie z Bożą wolą zajdą daleko, ale ci co mają sflaczełe serca, nie wiedzą czego chcę od życia nic istotnego w życiu nie zrobią. Weź odpowiedzialność za swoje życie i przeżyj je świadomie dla Boga, z całego serca.
*
Chcę Wam rzucić wyzwanie, abyście nie pozwolili sobie na byle-jakie, przeciętne życie bez głębokich celów i sensu, bez pasji, bez wypełniania całej woli Bożej dla twego życia! Łatwo wpadamy w koleiny życia: wstać rano, praca, jedzenie, trochę odpoczynku, spanie itd. I po jakimś czasie nasze pragnienia redukują się tylko do tego aby jakoś spokojnie, w zdrowiu i życia pogodzie dociągnąć do końca. Chodzi o taki stan serca, że już niezbyt na czymś większym i głębszym nam zależy. Aby jechać koleinami nie trzeba wysiłku, ale aby się z nich wyrwać trzeba świadomego działania, zdecydowania i silnego ruchu. Bez desperacji w sercu aby przeżyć głęboko życie pozostaniesz w koleinach aż śmierć cię tam spotka. Jeżeli pogodziłeś się z przeciętnym, byle-jakim życiem bez głębszego sensu to już w tym pozostaniesz.
*
Mk 9,23: Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy.
*
Wszystko jest możliwe, dla tego który wierzy, ale nie może być ci wszystko jedno jak twoje życie będzie spożytkowane. Jeżeli będzie ci wszystko jedno to na pewno nic się nie zmieni. A jeżeli będziesz mieć desperację w sercu to Bóg pomoże Ci dojść do miejsca w którym pragniesz i żadne okoliczności i ograniczenia nie będą stanowić przeszkody.
*
Jeżeli myślisz o sobie jak o małej szarej myszce, małym trybiku który nic nie może w wiekiem maszynie tego świata to tak właśnie będzie. Jak myślisz o tym, że inni to mogą wiele istotnych dla Boga rzeczy zdziałać, ale gdzież ty, to tak będzie. Ale drugiego życia już nie dostaniesz, więc naprawdę szkoda je zmarnować.
*
Musimy Boga i to że On chce władać naszym życiem traktować całkiem poważnie. To jest serio i musimy odnosić się do tego co Bóg mówi z pełną powagą, szacunkiem i pełnym skupieniem. Nie możemy traktować Boga jak miłego gościa, co może czasem do czegoś się nam przydać i może nam czasem w czymś pomóc i coś dać, ale tak naprawdę to nie ma dla Niego centralnego miejsca w naszym codziennym życiu i podejmowaniu życiowych decyzji. On jest tym, który chce abyśmy oddali Mu swoje życia na własność i albo świadomie odpowiadamy mu że chcemy tego i idźmy za tym radykalnie do końca, albo świadomie mu odmówmy. Nie tolerujmy jakiejś letniości, sztuczności, udawania, życia z niby z Bogiem, ale na własnych zasadach i wtedy kiedy nam odpowiada to. Albo w jedną stronę albo w drugą, byle uczciwie, szczerze i świadomie.
*
Ap (Obj) 3,15-16: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.
*
Mt 11,12: A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.
*
Jest wiele do zdobycia w tym życiu, ale trzeba o to walczyć w modlitwie i w działaniu a nie czekać że to spadnie nam na głowę automatycznie. Czy jesteś usatysfakcjonowany tym ile ponadnaturalnego Bożego działania jest w Twoim życiu i ile Bożej miłości i obecności odczuwasz na co dzień i tym w jakim stopniu Bóg używa Twojego życia to bycia błogosławieństwem dla innych? Jeżeli jesteś w miejscu gdzie nie masz głodu czegoś więcej to źle. To znaczy, że nie masz przed oczami wizji jak wielkie i wspaniałe rzeczy Bóg dla Ciebie przygotował.
*
1 Kor 2,9: Lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
*
Ef 2:10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
*
Wiele ludzi jak ich pytam o marzenia, o to czego pragną, to na początku nie wiedzą a jak dobrze pomyślą to wymieniają takie rzeczy typu dom z ogrodem, wycieczka dookoła świata itp. Jeżeli nasze marzenia i pragnienia serca są w większości przyziemnie, materialne i skoncentrowane na nas samych to nie jest to dobre. Takie rzeczy nie mają żadnego znaczenia w wieczności a przecież to życie to tylko chwila. Większość swego życia spędzisz i tak w wieczności a nie na tej ziemi. Żyj dla tego co będzie mieć znaczenie przez całą wieczność a nie tylko na ziemi. Żyj dla realizacji tego co jest istotne dla Pana a nie dla Ciebie samego. Więcej jest szczęścia w dawaniu niż w braniu (Dz 20,35). Życie nie tylko po to jest by brać. Sens życia nie jest w braniu ale w dawaniu. Nie koncentruj się na tym co materialne i na tym co służy tobie. Niech Twoje marzenia dotyczą tego jak bliską relację możesz mieć z Bogiem, jak bardzo możesz doświadczać Jego ponadnaturalnego działania i jak wiele Bóg może zrobić przez Ciebie dla innych ludzi.
*
Czy jedyne czego chcesz w życiu to spokojne dostanie życie, rodzina, dzieci które wychowasz i zapewnisz im dostatnią przyszłość, być zdrowym i oby dzieci też były zdrowe, mieć w miarę dobrą emeryturę i odejść z tej ziemi bez bólu, w spokoju? Czy gdybyś to osiągnął w życiu, to byłoby wszytko co chcesz, byłbyś zadowolony z takiego życia patrząc po latach wstecz na nie? Nic więcej się w tobie nie budzi, nie pali, nie wyrywa. Jak nie to smutne, bo to płycizna. Czy myślisz, że to byłoby życie z którego Bóg byłby zadowolony.
*
Kol 3,1-2: Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
*
Mt 6:33 Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
*
Możesz sobie przeczytać ten tekst i nic z tym nie zrobić. Mieć mentalność widza telewizyjnego, słuchacza wykładów. Ale ja zachęcam Cię aby twoje serce wobec tego co mówię nie było bierne jak kołek. Niech coś się w Tobie osobiście poruszy, bo to chodzi właśnie o Ciebie osobiście. Twoje życie jest w Twoich rękach, zrobisz z nim co zechcesz, zainwestujesz w to co chcesz lub stracisz na co chcesz. To Twoja decyzja. Możesz być bierny w sercu, ale obyś nie odkrył na końcu życia, że swojej bierności serca bardzo żałujesz.
*
Jeżeli nie ma w tobie siły, pasji, desperacji, głodu Boga i jego rzeczy w sercu to wyraź przynajmniej zacznij Boga prosić usilnie w modlitwie, aby to się w tobie pojawiło. Stoisz przed świętym, potężnym Bogiem. On słyszy Cię i czeka na Twoją odpowiedz. On jest teraz przy tobie. Gdyby objawił się fizycznie to czy też byś milczał i nie miał mu nic do powiedzenia czy też wykorzystałbyś tę szansę aby z nim rozmawiać? Choć nie objawił się fizycznie to zapewniam Cię że jest on przy tobie tak samo realny, nawet jeżeli tego nie dostrzegasz. Ale on może stać się dużo bardziej dla Ciebie osobiście. Nie milcz i nie traktuj Boga jak powietrze. Czy masz mu coś do powiedzenia po tym co przeczytałeś?
*

września 18, 2008

Spotkanie 21 września: O byciu wykonawcami Słowa

Na tym spotkaniu przyglądaliśmy się blizej temu czym się rózni bycie słuchaczem Słowa od bycia Jego wykonawcą. Odkryliśmy, ze mozemy całe zycie wnikliwie czytać Biblię, chodzić na spotkania, słuchać kazań i wykładów i dojść do wniosku, ze juz wszystko znamy i nic w naszym zyciu nie dziala. Biblia nie obiecuje jednak, ze kiedy usłyszymy to co mówi Bóg, nasze zycie zostanie odmienione, ale wtedy kiedy wykonujemy to co usłyszeliśmy. Ten, kto słucha i nie wykonuje doświadcza, ze jego świat rozpada się w obliczu próby a ten kto wykonuje Słowo doświadcza w tym co robi błogosławieństwa. Odkryliśmy w czasie dzielenia, ze kwestia bycia wykonawcami to często proste, pozornie nieistotne rzeczy, do których Pan nas zachęca, na przykład czy modlimy się na głos Słowem Bozym, albo czy wypiszemy rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni w naszym współmałżonku i będziemy Bogu za niego/nią dziękować codziennie, bez względu na to, jak się czujemy etc. Te pozornie drobne natchnienia od Pana często lekcewazymy, a to od nich zalezy nasze przeznaczenie.
*
Mt 7:24-27 Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.
*
Jk 1:21-25 Przeto odrzućcie wszelki brud i nadmiar złości i przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was Słowo, które może zbawić dusze wasze. A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu.
*
W ramach pracy domowej chcemy uczyć się rozumieć to co do nas osobiście mówi Pan przez swoje Słowo i wykonywać to, co usłyszymy. Chcemy tez prosić Boga, aby pokazywał nam jakie są w naszym sercu przeszkody, abyśmy się stali wykonawcami Słowa. W tym zadaniu opieramy się na Słowie z Ewangeli Mateusza 13:1-9; 18-23
*

sierpnia 15, 2008

Ruszyły już spotkania po wakacjach!

W niedzielę 7 września spotkaliśmy się u Asi i Michała na pierwsze powakacyjne spotkanie. Mieliśmy okazję wspólnie oddać chwałę Bogu, podzielić się naszymi marzeniami i planami na najblizszy rok, nacieszyć się dawno nie widzianymi twarzami i zapoznać się z nowymi osobami. Jesteśmy podekscytowani!!!
*
Fragmentem Biblii, który najmocniej porusza nas kiedy myślimy o nadchodzącym roku jest Słowo z listu do Jakuba 1:22 "A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie".
*
Nasze spotkania nie służą temu by prowadzić dyskusje teologiczne ani słuchać ciekawych wykładów na tematy biblijne, ale pragniemy widzieć jak życie każdej osoby zostaje przemienione przez żywą relację z Jezusem Chrystusem i praktyczne posłuszeństwo Jego Słowu i prowadzeniu Ducha Świętego w naszym codziennym życiu, nie tylko jeśli chodzi o życie modlitwy, ale każdy obszar życia - pracę, rodzinę, przyjaźnie, czas wolny. Wierzymy bowiem, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero w momencie, kiedy każdy z nas osobiście poznaje Jezusa i zaczyna iść za nim.
*
Doświadczyliśmy w bardzo praktyczny sposób tego, ze Jezus jest Drogą i Prawdą i Zyciem. Poznajemy Go na codzien, jako naszego Przyjaciela, najlepszego Ojca, Doradcę, Pocieszyciela, Nauczyciela, ponad wszystko jako naszego Zbawiciela i Tego, który jest Panem naszego Zycia. Tylko On odkupuje nas z naszych grzechów, zadne nasze uczynki nie są w stanie otworzyć nikomu drogi do nieba. Tylko On jest ochroną naszego zycia, bez Niego nie jestesmy w stanie obronić się przed złem. Tylko On daje prawdziwą Pokój i Radość niezalezne od okoliczności.
*
Jeśli jesteś głodny poznania takiego Jezusa, zapraszamy na nasze spotkania. Chcemy wprowadzać razem słowo w czyn i wspierać się nawzajem w kroczeniu razem z Nim.
*

czerwca 24, 2008

Wakacje!!!

Kochani! Nadeszły wakacje. Wiele osób, które się zwykle z nami spotykają wyjezdza z Warszawy, albo przynajmniej ucieka z miasta na weekendy, postanowiliśmy więc zrobić wakacyjną przerwę w spotkaniach. Wznowimy je na początku września - podamy na ten temat jeszcze szczegółowe informacje. Chcielibyśmy poświęcić ten czas na umacnianie relacji z tymi osobami, które będą spędzać jednak "Lato w mieście" ;) - również z Tobą!!!! Jeśli miałbyś ochotę skorzystać z luźniejszego czasu, zeby spotkać się na kawę, zeby się troche lepiej poznać (albo zapytac o co tak w ogóle nam chodzi) to serdecznie zapraszamy! Dźwońcie, piszcie :) A wszystkim tym którzy wyjezdzają, jak i tym, którzy starają się zrelaksować w Warszawie zyczymy skutecznego, przepięknego wypoczynku!!!! Uściski i do zobaczenia :)
*

Zaproszenie na festyn na Pradze!

W sobotę 28-ego czerwca chcieliśmy was bardzo serdecznie zaprosić na festyn na Pradze na ulicy Markowskiej. Festyn będzie trwał od 14.oo do 18.00. Organizowany jest przez naszych bliskich przyjaciół z kościoła, który służy ludziom na Pradze. Jako grupka ursynowska wspólnie włączyliśmy się w pomoc organizacyjną festynu. A Ty - jak tylko chcesz, możesz przyjechać jako pomocnik (zajęć na pewno nie zabraknie :)))) albo jako uczestnik, żeby się cieszyć atrakcjami. Atrakcje są skierowane głównie do dzieci - będą konkursy z nagrodami, puszczanie wielkich baniek mydlanych, malowanie twarzy, rycerze w prawdziwych strojach prezentujący arakana sztuki rycerskiej i wyjaśniający na jej podstawie w prosty a przemawiający sposób ewangelię. Dla dorosłych jednak tez znajdzie się strawa zarówno dla ciała jak i ducha - będzie grill z kiełbaskami, namiot w którym można poprosić o modlitwę w waznych dla siebie intencjach, będzie tez głoszona Ewangelia w słowach bardziej zrozumiałych dla dorosłego słuchacza. Napewno będzie wspaniale! Jakbyś się wybierał, a głupio by ci było samemu zadźwoń do któregoś z nas - telefon u góry strony. Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy!!!!
*

maja 27, 2008

Spotkanie 1 czerwca: O Bożej łasce i naszych decyzjach

Na ostatnim spotkaniu kontynuowaliśmy temat poprzedniego spotkania o równowadze między Bozą łaską a naszą własną decyzją i odpowiedzialnością w naszym zyciu chrześcijańskim. Tym razem zamiast nauczania zrobiliśmy studium biblijne, czytając po kolei fragmenty z Biblii dotyczące tego tematu i dzieląc się tym, co z nich wynika dla naszego zycia. Fragmenty te nie wyczerpują w zadnej mierze tematu, ale wiele mówią na temat łaski oraz naszej własnej odpowiedzialności, mogą tez stanowić zachętę, aby zwracać na podobne fragmenty uwagę przy osobistej lekturze Biblii. Zachęcamy was, zebyście tez zajrzeli do tych fragmentów Pisma Świętego :)
*
Przykłady rzeczy, które w naszym zyciu moze uczynić tylko łaska Boza, choćbyśmy nie wiem jak się sami spręzali:
- Ef 2: 8-9
- Ef 3:16
- 2 Kor 3:18
- 1 Kor 2:14
- Rz 5:5
- Rz 8:15-16
- Ps 127:1
*
Przykłady rzeczy, które nie wydarzą się w naszym zyciu, chocbyśmy mieli nie wiadomo ile łaski, o ile sami nie wezmiemy za nie odpowiedzialności i po prostu ich nie zrobimy.
*
- Łk 10:41-42
- Jk 1:22
- Kol 3:2
- Kol 3:15
- Ef 4:29
- Ef 4:32
- Ef 5:18
- Rz 12:2

maja 23, 2008

Spotkanie 25 maja: O Bożej łasce i naszych decyzjach

Między łaską a naszą decyzją

*
Ostatnim razem mówiliśmy o nawróceniu jako odwróceniu się od swoich własnych dróg i sposobów na osiągnięcie spełnienia a zwróceniu sie do Jezusa jako jedynego zbawienia i zaufaniu Mu w każdym aspekcie życia. Nawrócenie to jednak nie jest tylko ten jeden moment, kiedy decydujemy się po raz pierwszy w życiu zaufać Jezusowi. Wtedy zbawiany jest nasz duch - najgłębsza część naszej istoty, Boże tchnienie, ta część nas która pozwala nam komunikować się z Bogiem, który sam jest duchem. Proces nawracania i odkupienia naszej duszy, czyli naszej woli, emocji i umysłu trwa jednak całe życia. Tak więc nigdy w czasie naszego chrześcijańskiego życia nie możemy powiedzieć, że temat nawrócenia już nas nie dotyczy.
*
Proces nawrócenia prowadzi nas coraz bardziej ku obfitemu życiu, do którego jesteśmy powołani. Im bardziej nasze emocje, myśli i wola są zgodne z Bożą prawdą, a nie światowym myśleniem i reakcjami, tym bardziej cieszymy się pokojem i radością bez względu na okoliczności, tym więcej chodzimy w głębokiej świadomości tego, że Bóg nas kocha i tym bardziej jesteśmy zdolni zapominać o naszym małostkowym egoizmie i odkrywać radość życia dla innych i bycia narzędziem, które Bóg używa, aby zmieniać historię życia poszczególnych ludzi, a nawet miast i narodów, tym więcej mamy mądrości z nieba na temat codziennych sytuacji, tym częściej oglądamy cuda i nadprzyrodzone wydarzenia w naszej codzienności. Nawracanie się i wzrastanie w obfitości życia to wspaniała rzecz! A Jezus Chrystus przez swoją ofiarę na krzyzu sprawił, ze zycie to jest dostępne dla kazdego z nas, którzy Jemu zaufaliśmy!
*
Dlaczego jednak tak trudno nam tego doświadczyć? Jednym z powodów jest to, że nie rozumiemy, jaki w nawracaniu sie jest udział Bozej łaski, a jaki naszych osobistych decyzji i starań. Biblia jasno mówi o tym, ze są zmiany w naszym zyciu, które mogą mieć miejsce tylko za sprawą Bozej laski. Równie jasno jednak Słowo Boze mówi o tym, ze pomimo Bozej laski, pewne rzeczy nigdy nie wydarzą się jeśli nie dokonamy odpowiednich wyborów i nie weźmiemy się sami do roboty.
*
Niestety, bardzo często próbujemy zrobić własnymi siłami to, co tylko Bóg może zrobić. Zmienić swoje serce, uzdrowić swoje rany, zmienić swoje najgłębsze motywacje, zasłużyć na Bożą miłość i uznanie. W ten sposób Bóg jest wciąż po drugiej stronie barykady a my sobie myślimy jak to my Mu pokazemy, ze bez Jego pomocy dorównamy Jego standardom. A im bardziej tak się sami staramy tym więcej jest w nas frustracji, gniewu, samotności, poczucia, ze niesiemy cięzary zbyt cięzkie dla nas do uniesienia. Tymczasem to są właśnie rzeczy, z ktorymi mozemy przychodzić w pokorze do Pana i mówić Mu, ze sami nic z nimi nie poradzimy i cieszyć się i radować że On nas kocha dokładnie w tym miejscu, w którym jesteśmy. I to właśnie ta atmosfera i obecność Jego obezwładniającej, bezwarunkowej miłości nas leczy i przemienia.
*
Z drugiej strony są rzeczy, które możemy zrobić tylko my. Decyzje, ktora należą do nas znajdują się w sferze działania i myślenia. Mamy wybór i wpływ na to co robimy i co myślimy. Tak, tak - nie przesłyszeliście się! Nie możemy poradzić nic na to co czujemy, ale to od nas zależy o czym myślimy! Biblia mówi, zebysmy mysleli o tym co dobre, co słuszne, co zgodne z Bożą prawdą. Biblia w ogóle mówi prawdę. Jeśli nasze uczucia czy myśli mówią coś niezgodnego z prawdą Słowa, to od nas zależy komu uwierzymy. Czy uwierzymy, ze nasza sytuacja jest beznadziejna, czy uwierzymy Bogu, ze w Nim zawsze jest nadzieja? Czy uwierzymy, ze nasza wartość zależy od tego jacy jesteśmy popularni, czy od tego kim nas stworzył Bóg i co On o nas myśli? Czy uwierzymy, że nasze spełnienie jest w rzeczach albo w ludziach, czy uwierzymy, że nasze spełnienie jest w tym, abyśmy znali serce naszego Ojca, który jest w niebie?
*
Na kazdą grupę ludzi, którzy mają tę samą trudną sytuację, zawsze część będzie zyła w skrajnej rozpaczy, obwiniając za ten stan rzeczy swoje okoliczności i innych ludzi, ale inna część będzie prowadziła nienajłatwiejsze moze, ale owocne, pełne zwycięstw i radości zycie, które jest błogosławieństwem dla wielu. To jak wygląda nasze zycie nie zalezy od naszych okoliczności ani temperamentu, ale od naszego wyboru.
*
Komu uwierzymy? Czy będziemy ogłaszać Słowo Boże, czy będziemy głośno wyznawać naszą wiarę w Boga i naszą wiarę Bogu, aż zobaczymy Jego zwycięstwo? Jeśli ktoś nas skrzywdził, czy zgodnie ze Słowem Bozym, dokonamy wyboru, aby nie mówić o nich źle, co więcej, podejmować świadomy wysiłek, aby mówić o nich dobrze, czy będziemy się za nich modlić i czynić im w praktyczny sposób dobro? Możemy tak zrobić i oglądać cud przemiany w swoim sercu, a często także w zyciu wielu innych ludzi zaangazowanych w daną sytuację. Albo możemy zdecydować, że nie jesteśmy w stanie komuś przebaczyć i dostać z goryczy i złości wrzodów albo i nowotworów i zruinować sobie życie. To nasz wybór.
*
Jeśli chcemy zyć obfitym zyciem, które nabył dla nas na krzyzu Jezus, nie mozemy się po prostu starać być lepszymi ludźmi. Potrzebujemy codziennie Jego łaski i pomocy, potrzebujemy poddawać się prowadzeniu i pociesze Jego Ducha. Ale musimy też raz na zawsze postanowić, że nie będziemy więcej przyjmować mentalności ofiary, ale będziemy powstawać i podejmować zgodne z Biblią działania, choćby nie wiem jak burzyły nam się na to emocje. A dobre decyzje będą prowadzić do dobrych emocji. Tak jest zawsze. I to zależy od nas.
*
Modlimy się w tym tygodniu o Bożą łaskę dla każdego z nas, abyśmy przestali robić to, co może zrobić tylko Pan, a zaczęli robić to, czego nikt nie zrobi za nas. Niech Bóg prowadzi kazdego z nas w tej drodze. Uściski :)
*
"Wiele drogowskazów - tylko jedna droga. Wiele drogowskazów, lecz nie ma wielu dróg!"
*
Z piosenki "Wiara czyni cuda" muzyka i słowa Piotrek Nazaruk, wykonanie chór TGD. Polecam gorąco!!!

maja 13, 2008

Spotkanie 18 maja: O pokucie i nawróceniu

Pokuta i nawrócenie
*
Na poprzednim spotkaniu na którym było nauczenie mówiliśmy o przypowieści o marnotrawnym synu i o tym że dobroć Boża chce nas przywieźć do nawrócenia. W tej przypowieści syn w pewnym momencie mówi:
*
Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. (Łk 15:21)
*
Oznacza to, że przychodząc do Ojca (nawracając się) jest przekonany o swoim grzechu i o swojej winie. Nie tłumaczy się, nie usprawiedliwia się, jest skruszony, pokorny i naprawdę złamany. Bez tego głębokiego przekonania, żaden człowiek nie pojedna się naprawdę z Bogiem i nie nastąpi żadne nawrócenie. Jezus mówił, że Duch Święty potrzebuje przekonać świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16,8). Jest bardzo ważne dla każdego z nas, abyśmy byli głęboko przekonani o tym, że w oczach sprawiedliwego i świętego Boga jesteśmy winni i zasługujemy na śmierć duchową (oddzielenie od Boga w wieczności czyli piekło) i nie możemy się usprawiedliwić samo w żaden sposób. Jeżeli nie mamy takiego głębokiego przekonania to także śmierć Jezusa na krzyżu nie będzie miała w naszym odczuciu żadnej konkretnej wartości.
*
Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć. (Rz 6:23a)
*
Każde usta muszą zamilknąć i cały świat musi się uznać winnym wobec Boga, jako że z uczynków Prawa żaden człowiek nie może dostąpić usprawiedliwienia w Jego oczach. Przez Prawo bowiem jest tylko większa znajomość grzechu. (Rz 3:19-20)

*
Nie możemy patrzeć na sprawę grzechu i jego konsekwencji w ludzki sposób i oceniać się według ludzkich standardów: nie jestem takim złym człowiekiem, są dużo gorsi ode mnie. Musimy przyjąć Boże standardy za prawdziwe i według nich oceniać się za zasługujących na piekło w Bożych oczach. Gdyby wystarczyło być „porządnym, kulturalnym człowiekiem” to żadna śmierć Jezusa nie byłaby potrzebna. Wystarczyłoby być w miarę porządnym. Tymczasem Jezus mówi jasno:
*
Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi [nieuległy synowi], nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży [wisi, ciąży, pozostaje na nim]. (Jn 3:36 )
*
Rozróżnienie na tych, którzy będą mieć życie wieczne i tych którzy go na pewno nie będą mieli nie przebiega na linii bycia uczciwym dobrym człowiekiem lub nie bycia nim. Granicą podziału jest osobisty stosunek do Jezusa – czy się Jemu wierzy (nie tylko w Niego) i czy jest uległy synowi czyli czy jego życie jest oddane Jezusowi i należy do niego. Jeżeli te warunki nie są spełnione to gniew Boży wisi nad człowiekiem i nie ujrzy życia. Fragment z ostatniego spotkania też mówi o przeznaczeniu tych, którzy nie przyjdą do Boga w postawie pokuty i nie nawrócą się ze swoich grzechów:
*
A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia? Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga. (Rz 2:4-5)
*
I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. (Mk 16:15-16)
*
Słowo Boże nie pozostawia, żadnej opcji, że kogoś jakoś tam przemknie się do nieba, bo w gruncie rzeczy był dobrym człowiekiem i robił dobrze rzeczy więc jednak Bóg go wpuści tylnymi drzwiami. Nie będzie żadnego ważenia dobrych i złych uczynków, aby stwierdzić komu udało się nimi wykupić miejscówkę w niebie.
*
Przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia. (Ga 2, 16)
*
Faryzeusze i uczeni w piśmie byli przekonani o tym, że są sprawiedliwi (byli całkiem porządni i nieźle religijni), więc aby była dla nich możliwość ratunku Jezus w Mt 5,21 pokazuje im głębsze znaczenie przykazań aby mogło do nich przyjść prawdziwe przekonanie o grzechu. Nie jest też tak, że skoro Jezus umarł za nas na krzyżu to teraz każdy automatycznie i tak będzie usprawiedliwiony. Nawrócenie musi być świadomą decyzją, musi być poprzedzone przekonaniem o swoim grzechu i winie oraz szczerą pokutą i przeproszeniem Boga za wszystkie grzechy których jesteśmy świadomi.
*
Być moze takie postawienie sprawy wydaje ci się surowe, ale tak naprawdę jest to dobra nowina! Najlepsza z mozliwych wiadomości! Można to porównać do sytuacji kiedy po wielu latach badań, wreszcie znaleziono niezawodny lek na dotychczas całkowicie nieuleczalną śmiertelną chorobę. Jaka ulga! Teraz nikt, kto jest chory na tę chorobę nie musi traktować tego jako wyroku śmierci. Kazdy kto zacznie przyjmować ten lek, będzie na pewno uzdrowiony! Sam fakt istnienia leku jednak nikomu nie pomoze. Trzeba go przyjąć. Tylko dwie rzeczy mogłyby człowieka powstrzymać od przyjęcia leku w takiej sytuacji. Po pierwsze nie zanteresuje się lekiem ktoś, kto nie przyjmuje do wiadomości, ze jest chory (moze uznaje to za wstyd, albo lekcewazy objawy). Drugi przypadek to sytuacja, kiedy człowiek nie ufa lekowi (skutkom ubocznym) i liczy na to, ze wyleczy się "siłą woli", a moze poprostu chce się wyleczyć sam, zeby pokazać ze moze.
*
Brzmi absurdalnie? A jednak, wielu z nas nie chce przyjąć leku na całkowicie nieuleczalną śmiertelną chorobę, na którą kazdy z nas jest chory od urodzenia, a którą jest grzech. Wydaje nam się, ze nie umrzemy, ze ten scenariusz nie dotyczy nas. Nie ufamy Bozemu ratunkowi, uwazamy, ze Ten, ktory dla nas stał się człowiekiem i oddał za nas zycie ma jakieś podstępne motywacje, zeby nas ograniczyć i usidlić i umieramy w naszych grzechach, bo nie uwierzyliśmy, ze istnieje doskonała Miłość.
*
Nauczanie o grzechu nie jest więc powodem do tego, zebyś czuł się potępiony, ale kluczem do tego zebys był uzdrowiony, wolny i miał Prawdziwe Zycie. Nie ma takiej rzeczy, ktorej Bóg by nie wybaczył. I zeby odpokutować nie trzeba, co więcej, nie da się odpracowywać kazdego grzechu w kamieniołomach. Wystarczy uznać potrzebę przebaczenia i w pokorze się zwrócić o nie do Boga, który zna nasze serca i kocha nas takimi jakimi jesteśmy, w sposób, który doskonale zaspokaja nasze serce.

maja 05, 2008

Spotkanie 11 maja 2008: Film "Przebłysk wieczności"

W tym tygodniu oglądaliśmy bardzo ciekawy film ze świadectwem pewnego człowieka, który doświadczył bardzo mocnego spotkania z Panem w czasie śmierci klinicznej, jak i w godzinach ją poprzedzających. To spotkanie zmieniło całe jego życie i jest teraz inspiracją dla wielu ludzi na całym świecie. Film ma tytuł "Przebłysk wieczności" i można go znaleźć w kilku miejscach w internecie, jednym z nich jest np. strona http://www.goodtv.pl/ (w zakładce "film"). Bardzo polecam! Gdyby ktoś chciał obejrzeć w oryginale i przy okazji poćwiczyć angielski, można wrzucić w wyszukiwarkę "glimpse of eternity". Miłego oglądania!
*

kwietnia 21, 2008

Spotkanie 4 maja 2008

W związku z długim weekendem, a więc kameralnym gronem i świątecznym nastrojem, jak rowniez w zwiazku ze zblizającym się za tydzień - 11 maja - Światowym Dniem Modlitwy, spotkanie poświęciliśmy na uwielbienie Pana oraz modlitwę za siebie nawzajem. Wielką ma moc wytrwała modlitwa sprawiedliwego! Przez modlitwę mozna zmieniać nie tylko historię zycia poszczególnych osób ale i bieg dziejów!
*
Zachęcamy do uczestnictwa w spotkaniach w ramach Światowego Dnia Modlitwy. W Warszawie spotkanie to odbywa się 11 maja, o godz. 11 w w Hali Arena Ursynów na ulicy Pileckiego 122. Informacje na temat spotkań w innych miastach mozna uzyskać podpytując miejscowych pastorów i liderów, albo zaglądając na stronkę http://www.dzienmodlitwy.jezus.pl/. Tam tez znajdziecie więcej na temat historii i wizji Światowego Dnia Modlitwy.
*
Jakby ktoś z warszawiaków chciał się wybrać, ale głupio mu iść samemu, złapcie mnie mailem albo sms-em, to się umówimy. Pozdrawiam, Magda Kwiecień.
*

kwietnia 14, 2008

Spotkanie 20 kwietnia 2008: O Bożej dobroci, która prowadzi do nawrócenia

Rz 2:4 A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia?
*
Jeśli coś moze doprowadzić do naszego nawrócenia, to tylko Boza dobroć, a nie jego gniew ani surowość. Prawdziwe nawrócenie to nie zmiana zewnętrznych zachowań, ale zmiana serca, która sprawia, ze zaczynamy całkiem inaczej zyc. Zmianę zewnętrznego zachowania mozna spowodować wywołując w kimś strach przed karą lub konsekwencjami. Kiedy tylko jednak ustanie grozba kary, z ulgą wracamy do starego zachowania. Miłość sprawia, ze cos w nas zmienia się na stałe. Stajemy się kimś lepszym, kimś z kim sami czujemy się o wiele wiele lepiej.

Bóg jest Miłością i to właśnie osobiste spotkanie z Nim, a nie perspektywa jakiejś strasznej kary zmienia nas trwałe i sprawia, ze zaczynamy zyc coraz bardziej pełnią zycia, wolni od ciągłego poczucia winy, potępienia, niedorastania do oczekiwań, poczucia ze sie nie nadajemy. Jego dobroc uzdalnia nas do postaw i czynow, które nigdy nie wydawały się nam dostępne, a uwalnia od tych, których wydawało się nam, ze nigdy się nie pozbędziemy. To w Nim, w zywej relacji z Tym, którego dobroć i miłość przewyzsza wszystko, z czym kiedykolwiek spotkamy się na ziemi, czujemy się naprawdę spokojni, szczęśliwi, w domu. I to właśnie jest nawrócenie.

Oczywiście mozemy powiedzieć, ze to nieprawda. Odrzucić świadectwo Bozego Słowa, świadectwo osób, które Go spotkały, świadectwo jakie składa nam bogactwo, piękno i doskonałość stworzenia. Mozemy Nim pogardzić. Mozemy upierac się, ze grzech jest lepszy niz Jego dobroć i miłość. Miłość pozwala sobą pogardzać i nie przestaje kochać - tak jak ojciec nie przestał nigdy kochać syna marnotrawnego. Kiedy więc tak jak on, będziemy udręczeni skutkiem naszego grzechu, nie wstydźmy się, nie bójmy się zaryzykować i przyjść do ojca, przyjść do Jezusa. Sposób w jaki zostaniesz przyjęty zmieni cię na zawsze.

Do rozwazenia w domu: Łk 15:11-24

kwietnia 07, 2008

Spotkanie 13 kwietnia 2008: O poznaniu Pana

A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością 1J 4:16

Wiele osób uwaza, ze nie wolno mowic, ze się zna Boga, ze to wyraz pychy i arogancji. Prawda jest jednak taka, ze Bog teskni za tym, abysmy Go znali. Poznanie Boga jest najwyzszym powołaniem kazdego człowieka, takze Twoim. Nigdy do konca Go nie pojmiemy i całą wieczność będziemy dalej poznawać to jaki jest wspaniały. Ale przeciez w naszych normalnych, codziennych relacjach, nikt z nas nie czeka, zeby powiedziec ze kogos zna az do czasu kiedy dowie sie o nim absolutnie wszystkiego. Wtedy nie znalibysmy w ogole nikogo. W tym samym sensie jak niektorych ludzi znamy, a o niektorych tylko słyszeliśmy, tak samo Bog pragnie byc naszym osobistym znajomym, a nie kims o kim tylko czytamy w ksiązkach napisanych niezrozumialym dla nas jezykiem teologów. Bóg pragnie relacji z nami, a Jezus umarł po to, aby to było mozliwe, dla kazdego, kto jest taką relacją zainteresowany.

Iz 43,10 Wy jesteście moimi świadkami - mówi Pan - i moimi sługami, których wybrałem, abyście poznali i wierzyli mi, i zrozumieli, że to Ja jestem, że przede mną Boga nie stworzono i po mnie się go nie stworzy.

Bóg jest wspanialszy niz najbardziej zachwycajaca nas osoba czy rzecz na tym swiecie. Jesli myslimy inaczej, to wlasnie dlatego, ze nie poznalismy Go osobiscie i wierzymy w podaną nam przez innych ideę, filozofię, pogląd na temat Boga, nieraz niezgodny z prawdą, a często nawet zgodny z rzeczywistością, ale prawda, która dla nas pozostaje teorią nie zmienia naszego zycia. Dopóki nie znamy Boga są to dla nas tylko słowa. W miarę jak Go poznajemy, zmieniamy się tak naturalnie i nieuchronnie jak ktoś, kto wie, ze ktos go pokochal. Zmieniamy sie jeszcze bardziej, niz kiedy pokocha nas ktos tu na ziemi, bo Ten, ktory nas kocha jest wszechmocny, wiec daje nam doskonale poczucie bezpieczenstwa i mozemy byc pewni, ze Jego milosc nigdy sie nie zmieni. Poznanie Boga nie tylko zmieni nasze zycie. Poznanie Boga, osobiste i intymne, jest Zyciem. Na tym polega zycie wieczne. Kiedy poznajemy Go osobiscie, zaczynamy dopiero tak naprawdę zyć, i to Zycie nigdy się juz nie kończy, az na wieki

J 17:3 A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.

Więc jaki Bóg jest? Jest prawdziwy, jest od zawsze, jest Stwórcą, jest Jedyny. Jest Miłością. Kochający. Jeśli poszukamy w sobie marzenia o miłości, o relacji, której pragniemy najbardziej na świecie, to On właśnie nią jest. Jest Rozumiejący. Ratujący a nie potępiający. Miłosierny. Nie osądzający. Jest samym dobrem. Patrzy na to, co w środku a nie na pozory. Nie jest jak ludzie.

Jest naszym najgłębszym marzeniem i pragnieniem.

Iz 54:10 Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

Ps 145:8-9 Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła.

Iz 30:18 Lecz Pan czeka, by wam okazać łaskę, i dlatego stoi, by się zlitować nad wami, bo Pan jest sprawiedliwym Bogiem. Szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim ufają!


Co zrobić, żeby Go poznać? Powiedzieć Mu o tym, ze chcemy Go znać i poprosić Go o pomoc. Szukać. Skonfrontować to co, dotychczas myśleliśmy, z tym co mówi Biblia. Czytać, modlić się tym Słowem, które czytamy, prosić o zrozumienie Słowa, o to, by nie dotykało ono wyłącznie naszej głowy, a przede wszystkim naszego serca. Bóg daje się poznać tym, którzy Go szukają, bo tęskni za naszą miłością, a nie chce być naszym kolejnym obowiązkiem, podobnie jak my nie chcemy być obowiązkiem dla naszych bliskich, ale kimś poszukiwanym.

Jeśli myślimy, że gdzieś jest zaspokojenie naszego głodu miłości, to nie mamy problemu, żeby tego szukać. Wręcz przeciwnie. Nie możemy się od tego powstrzymać. Mój głód modlitwy nie wynika z tego, że jestem zdyscyplinowana i umiem ponosić wyrzeczenia. Wynika z tego, że jestem głodna miłości i poznałam gdzie to moje pragnienie jest zaspokajane.

Ef 1:16-19 nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, (17) aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, (18) i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, (19) i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego,

Jer 29:13-14 A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, (objawię się wam - mówi Pan - odmienię wasz los

Oz 6:3 Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana; że go znajdziemy, pewne jest jak zorza poranna, i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię!


Dodatkowe (wspaniale) Słowa do modlitwy i rozwazenia:
1Kor13, 1J 4:7-21, Rz 8:31-39; J 10:1-21, Ps 103

Spotkanie 6 kwietnia 2008

Tej niedzieli wyszło całkiem nietypowo. Spora część stałych uczestników była oddelegowana do wspierania różnych bliźnich w potrzebie, którzy potrzebowali pomocy, czy to z powodu choroby, czy innych życiowych komplikacji.
*
Nasze uszczuplone grono uzupełniła dwójka fantastycznych gości, znajomych z różnych życiowych zawirowań. Jedna z tych osób pochodzi z Ekwadoru, spotkanie więc odbywało się po polsku, angielku i hiszpańsku - z czym było radochy co niemiara. Do tego jeszcze mała Asia dorzucała entuzjastyczne wtrącenia w języku niemowląt, rozbawiając całe towarzystwo, czasami prawie do łez :)
*
W związku z niezwykłością sytuacji, sporo czasu poświęciliśmy na podzielenie się tym co Pan ostatnio robi w naszym życiu oraz tym jakie przed nami wyzwania i potrzeby. Poświęciliśmy czas na to, by podziękować razem Panu za niesamowite dobro jakie okazuje nam w przeróznych naszych dzialaniach i aspektach zycia, mieliśmy tez czas zeby modlic się za to, co dopiero nas czeka, za znajomych w potrzebie, o mądrość i objawienie w naszych zyciowych decyzjach wielkich i małych. Mogliśmy doświadczyć wzajemnego wsparcia, radości a wszystko przy herbatce i łakociach. Narazie na stół wjechały jeszcze słodycze, acz coraz powazniej i radykalniej myslimy o ograniczeniu smakołykowego jadłospisu do sałatek, owoców, chrupek kukurydzianych i rożnych specjałów, które byłyby równie zdrowe co apetyczne. Tak więc temat poznania Boga w Jego miłości przenosi się na następny tydzień. Serdecznie zapraszamy!!!
*

My w obrazkach