października 28, 2009

Nowe miejsce spotkań kościoła

***
Od 7 lutego 2010 spotkania naszego kościoła
będą odbywać się zawsze w niedzielę o godzinie 10.00 na Ursynowie
w budynku Klubu Malucha "Łączka Bączka" (zdjęcie powyżej)
na ulicy Pawlaczyka 22 domofon nr 94
(wejście od ul. Rosoła - tak jak widać na mapce poniżej)
Serdecznie wszystkich zapraszamy!
***

***

marca 29, 2009

Trochę zmian


Hej hej hej! Po wakacjach, a raczej tuż przed początkiem naszych letnich wędrówek trochę zmieniła nam się formuła spotkań. Nie zawsze jest jakieś dłuższe nauczanie, które łatwo byłoby zamienić w artykuł. O wiele więcej modlimy się razem konkretnymi słowami Biblii, a w każdą niedzielę ktoś inny dzieli się jakąś prawdą biblijną, którą ostatnio odkrywa, lub która w danym czasie jest szczególnie ważna dla Jego osobistego życia. Po dzieleniu inne osoby także mogą podzielić się - jeśli chcą - własnymi odkryciami i przeżyciami w ramach poruszanego tematu. Zmiana ta jest bardzo odświeżająca i bardzo nas zbliża do Boga i do siebie nawzajem. Jedna rzecz nie zmieniła się natomiast po wakacjach - otwartość na każdego, kto chciałby porozmawiać o życiu, o Biblii, o Jezusie, kto potrzebowałby odpoczynku, wysłuchania, przyjaźni... Serdecznie zapraszamy co niedzielę. Jeśli chciałbyś zajrzeć, daj znać mailem, telefonem, albo po prostu... przyjdź. Do zobaczenia :) 
*

Ogłoszenia

Wydarzenia, które szczególnie polecamy:
*
Zachęcamy do skorzystania z cyklu spotkań warsztatów proroczych jakie będą się odbywały w Warszawie. Spotkania zajmują jedną sobotę co dwa miesiące. Pierwsze spotkanie 25 kwietnia. Wszystko na stronie http://warsztatyprorocze.wordpress.com/
*
*
Zachęcamy do pojechania razem z nami w wakacje na Szkołę Rzeczywistości Nadprzyrodzonej "Chodzić o wodzie", która odbędzie się w dniach 16 - 22 sierpnia.
*
Jednym z głównych nauczających na tym wyjeździe będą Pat i Valeria Holloran, którzy są założycielami Harvest House International Ministries w USA. Podróżują oni po całym świecie i uczą wierzących, jak rozwijać dar proroczy, żyć w wolności i posługiwać w autorytecie i mocy Ducha Świętego. Posługa Pata i Valery pomaga chrześcijanom zrozumieć i wypełnić ich osobiste powołanie w Królestwie Bożym. Pat jest obdarzony przez Boga niezwykłym darem oglądania rzeczywistości duchowej na równi z fizyczną. Jego posługa niesie ogromny potencjał życia i głębię objawienia. Tłumaczyłam go w zeszłe wakacje na podobnej imprezie i byłam bardzo zachęcona.
*
Dla anglojęzycznych, strona Pata: http://www.patholloran.com/
*
Inne szczegóły dla zainteresowanych:
Miejsce: Ośrodek “Wityng” Mikorzyn k/Konina (http://www.wityng.pl/)
Dodatkowo: Hotel Energetyk, Ślesin k/Konina (www.ta.pl/energetyk.html)
*
Prowadzenie uwielbienia: PIOTR PŁECHA - MISJA 22,22 (http://www.misja2222.pl/)
Organizacja i prowadzenie: liderzy ruchu POLSKA DLA JEZUSA
*
Koszt całkowity w Wityngu:
Osoba dorosła: 510 zł/os (nocleg+ 3 posiłki)
Dzieci do lat 3: bez opłaty
Dzieci od 4-10 320 zł
Koszt całkowity w Hotelu Energetyk:
Osoba dorosła: 460 zł/os (nocleg+ 3 posiłki)
Dzieci do lat 3: bez opłaty
Dzieci od 4-10 300 zł
*
Mamy do dyspozycji dwa ośrodki aby móc przyjąć większą liczbę ludzi. Hotel Energetyk znajduje się w odległości 4 km od Witynga. Dojazd z Hotelu Energetyk we własnym zakresie.
Przyjazd w niedzielę 16 sierpnia. Doba hotelowa zaczyna się o godz. 14:00. Prosimy nie przyjeżdżać wcześniej. Rozpoczęcie obiadem o godz. 15:00
Wyjazd w sobotę 22 sierpnia do godz. 12:00
Program dnia przewiduje zajęcia do obiadu i wspólne wieczory uwielbienia. Czas wolny od obiadu do kolacji.
O przydziale miejsca decyduje kolejność zgłoszeń. Rejestracja i opłaty tylko na cały pobyt.
Po otrzymaniu potwierdzenia zgłoszenia bezzwrotną przedpłatę w wysokości 300 zł. od osoby dorosłej i 150 zł od dziecka należy wpłacić do dnia 30 czerwca br. Jest to warunkiem przyjęcia na obóz. Przyjęcie będzie potwierdzone e-mailem.
*
Formularz rejestracyjny będzie dostępny na stronie http://polskadlajezusa.org/rejestracja.php
Kontakt w sprawie dodatkowych informacji:
Biuro Ruchu Polska dla Jezusa Legnica
Tel.: 076 722 65 44 Email: pdj@jezus.pl Skype: pdj-biuro
*
Inne fajne spotkania, na które prawdopobobnie ktoś z nas będzie się wybierał
*
1 - 3 maja w Gorzowie Wielkopolskim odbędzie się spotkanie z Dale'em Andersonem z IHOP (Międzynarodowego Domu Modlitwy) w Kansas City. Tłumaczyłam go dwa razy w Kielcach i były to spotkania, które zmieniły moje życie (oczywiście in plus). Dale jest proroczym nauczycielem Slowa Bozego od ponad 20 lat. W latach 1992-1999 pracowal jako misjonarz w Polsce. Jego pasją jest ustanowienie w Kosciele ustawicznej modlitwy polaczonej z postem, w oparciu o bliska wiez z Bogiem.
*
Dla anglojęzycznych, blog Dale'a: http://forallnations.wordpress.com/
oraz strona IHOP http://www.ihop.org/
*
5 - 7 czerwca w Wiśle spotkanie z Johnem Paulem Jacksonem. John Paul posługuje w dziedzinie proroczej i biblijnej interpretacji słów, bardzo też leży mu na sercu to, w jaki sposób jakość naszego charakteru wpływ na poziom do jakiego może rozwinąć się nasze obdarowanie.
*
Dla anglojęzycznych,
strona Streams Ministries (organizacji, której założycielem jest JPJ) http://www.streamsministries.com/
oraz blog Johna Paula http://blog.streamsministries.com/
*

O wolności od leku

W Jezusie Chrystusie mozemy chodzić w wolności od lęku!
*
Jest to nie tylko nasz przywilej, ale takze przykazanie, które daje nam Pan. Mówi On o tym, ze mamy uwazać, aby nie poddawać się lękowi. Wielokrotnie powtarzane w Biblii "Nie bój się!", nie jest bezsilną pociechą, jakiej sobie nieraz nawzajem po ludzku udzielamy. Jest to polecenie, takie samo jak np. "Idź i nie grzesz więcej", albo "Trwaj w miłości mojej". A jeśli Bóg nam poleca coś zrobić, to znaczy, ze w Nim i dzięki Jego łasce jesteśmy naprawdę w stanie to polecenie wypełnić. I to jest cudowna nowina!!!
*
Poddawanie się lękowi jest grzechem, równie poważnym jak pożądliwość, niemoralność czy chciwość. A może jeszcze poważniejszym, bo równa się on niewierze w to, kim Bóg jest i co mówi, oraz wierze w to, ze dzieła złego są mocniejsze od dzieł Bożych. Lęk zatrzyma nas przed wejściem w przeznaczenie, które mamy od Pana. Dlatego powinniśmy z determinacją dązyć do wypełnienia Bozego przykazania w tej dziedzinie i wyjścia spod władania lęku.
*
Co powinniśmy więc zrobić? Pierwsza rzecz jaką nalezy zrobić, to wziąć odpowiedzialność za ten grzech. Powinniśmy przeprosić Boga za postawę niewiary i prosić Go o łaskę nawrócenia. Kiedy szczerze pokutujemy przed Panem, On nas nie potępia, ale zdejmuje z nas poczucie winy, usuwa nas grzech, przytula nas tak jak ojciec przygarnął marnotrawnego syna i zaczyna proces wspaniałej przemiany w naszym zyciu. Dlatego warto przestać chować się za wymówkę zranień w dzieciństwa, ciężkich doświadczeń czy cech naszej osobowości i przyjść do Boga z pokorą, aby On zrobił w nas to, co po ludzku niemozliwe.
*
Po drugie musimy pamiętać, że nie pokonamy lęku naszymi ludzkimi siłami. Nie osiągniemy jej poprzez wewnętrzne mowy motywacyjne, zagrzewające do boju i dodające nam otuchy. Biblia w 2 Liście do Tymoteusza 1,7 mówi nam o tym, ze lęk nie jest stanem psychicznym, ale konkretnym duchem, który wpływa na nasze emocje. Duch ten, jak czytamy, nie pochodzi od Boga. Mamy więc walczyć z nim nie ludzkimi siłami, ale uciekaniem się do Pana, ogłaszaniem z wiarą Bożej prawdy, trzymaniem się Słowa Życia i wołaniem do Boga o Jego Ducha.
*
To ostatecznie z Bożego Ducha pochodzi odwaga chrześcijańska. Czytaliśmy w księdze Dziejów Apostolskich o Piotrze i innych apostołach, którzy po napełnieniu Duchem Świętym zamienili się z przerażonych prześladowaniami facetów w pełnych męstwa i ognia głosicieli Słowa.
*
Bóg nie ma względu na osoby. On chce tę odwagę dać każdemu nas. Bez tej odwagi nie wypełnimy naszego przeznaczenia w tych czasach. Dziś Bóg zachęca nas, abyśmy przyjęli to wiarą, oddali nasze życie na nowo na służbę Jemu, odrzucili wymówki i pokutowali z lęku i niewiary oraz gorliwie szukali źródła odwagi nie w nas samych, tylko w Jego Duchu.
*

lutego 24, 2009

Spotkanie 22 lutego: Przeobrażone miasta

Dziś na spotkaniu oglądaliśmy razem film "Przeobrażone miasta". Film ten mówi o niesamowitych świadectwach tego, jak modlitwa może zmienić rzeczywistość nie tylko pojedyńczych osób, ale także całych społeczności miast i regionów. Zdjęcia, które zamieściłam powyżej i poniżej pochodzą z jednego z opisywanych w tym filmie miast, Almolonga w Gwatemali. Miasto to, które było centrum kultu pogańskiego, przesiąknięte alkoholizmem, przestępczością i biedą, dzięki zjednoczonej, gorącej i wytrwałej modlitwie chrześcijan z tego obszaru zamieniło w całkowicie chrześcijańskie miasto, gdzie pozamykano wszystkie więzienia, bo nikt tam nie łamie prawa, gdzie panuje radość i uwielbienie Boga. Od czasu przemiany, Bóg błogosławi miastu niesamowitymi płodami rolnymi, z których słynie w całej Ameryce. Popatrzcie na te marchewki na zdjęciu ponizej!!!
*
Miasto to nie tylko zostało pokazane w filmie. Byli tam tez jakiś czas temu nasi znajomi, a dzisiaj oglądałam w sieci niedawne foto-dzienniki podróży tak zwanych "zwykłych ludzi", które pokazują, ze zmiany w Almolonga są trwałe i mozna je oglądać i doświadczać równiez i dzisiaj.
*
Jesteśmy bardzo zachęceni do jeszcze bardziej gorliwej i wytrwałej modlitwy za nasze miasto i kraj. Wiemy o ruchach modlitewnych w Polsce i sami uczestniczymy w niektórych z tych inicjatyw. Widzimy owoce takiej modlitwy takze i na naszej ziemi, ale wierzymy, ze najlepsze ma dopiero nadejść, bo nie ma Pana takiego jak nasz Pan, do którego należy wszelka moc i który nie ma względu na osoby!!!
*

stycznia 14, 2009

Spotkanie 1 lutego. Czym jest a czym nie jest Kościół?

Przypis dotyczący słowa „ekklesia” w Komentarzu Żydowskim do Nowego Testamentu:
***************************************************
Greckie „ekklesia” oznacza „wezwani, powołani”, w Septaguincie użyto tego słowa do przetłumaczenia hebrajskiego „kahal”, „zgromadzenie, zbór, wspólnota”.

Stąd pochodzi np. słowo „eklezjalny” - związany z Kościołem.

W Przekładzie Żydowskim Nowego Testamentu słowo ekklesia tłumaczy się czasami, używając określeń „wspólnota mesjaniczna” albo „zgromadzenie”.

Tak czy inaczej, chodzi tu o duchową społeczność ludzi, opartą na ufności do Boga i Jego Syna Mesjasza Jeszui.

Określenia te mogą dotyczyć ogółu wszystkich ludzi w całej historii, którzy się w tej sposób określali, bądź też konkretnej grupy takich ludzi, żyjącej w konkretnym czasie i miejscu, np. wspólnota mesjaniczna w Koryncie, albo Jeruszalaim. Sformułowanie „ekklesia, która spotyka się w ich domu” (Rz 16,5), odnosi się do konkretnego zgromadzenia.

W odróżnieniu od słowa „kościół”, słowo ekklesia nigdy nie odnosi się do organizacji ani budynku.
***************************************************
Dla porównania, słowo „kościół” ze Słownika Języka Polskiego PWN
***************************************************
1. «wspólnota ludzi jednego wyznania, zwłaszcza wspólnota chrześcijańska»
2. «budynek, miejsce modlitwy chrześcijan»
3. «instytucja kościelna reprezentowana przez duchownych»
***************************************************
Widzimy, że powszechne współczesne zrozumienie słowa kościół niewiele ma wspólnego z Biblią. Nawet to pierwsze hasło, pozornie najbliższe Słowu Bożemu, nie oznacza tak naprawdę wspólnoty ludzi, których życie jest życiem wiary w Chrystusa, ale grupę ludzi, którzy przestrzegają tego samego obrządku.
*
W związku z tym, że obecne zrozumienie słowa Kościół jest stworzone przez ludzi na ludzkie cele i nie występuje w słowniku Jezusa ani apostołów, musimy celowo pozbyć się tej koncepcji z głowy, a nauczyć się rozumieć słowo ekklesia tak jak jest ono użyte w Biblii, jest to bowiem ważna kwestia w Bożym sercu i zajmuje ważne miejsce w Bożym planie zbawienia.
*
A) Kościół jako zbiór wszystkich wierzących
*
Kościół zwykle rozumiemy jako coś widocznego dla oka. Dążenia do jedności jest procesem formalnym. Ufność pokładana jest w przynależności do tej czy innej denominacji. Diabeł się cieszy z takiego zrozumienia. W rzeczywistości, w każdej denominacji są ludzie, którzy należą do Pana i tacy, którzy do Niego nie nalezą, których pobozność jest czysto zewnętrzna. „Zna Pan tych, którzy są jego” (2Tm 2,19). I to ich się diabeł boi. Nie martw się więc czy opcja kościelna, do której należysz jest właściwa. Nie chlub się też, że należysz do jedynej słusznej. Nie osiągniesz zbawienia na podstawie tego, czy jesteś katolikiem, baptystą, czy niedenominacyjnym charyzmatykiem. Nie na tej podstawie Jezus postrzega cię jako owcę ze swojego stada, albo członka swojego Ciała. Nie na tej podstawie będziesz groźny dla złego na tej ziemi. Badaj, czy naprawdę należysz do Jezusa. Jeśli należysz do Jezusa, to jesteś już częścią ekklesii, zanim jeszcze znajdziesz konkretne zgromadzenia, z którym chcesz razem budować Boże królestwo. A jeśli nie należysz do Jezusa, to nie jesteś częścią ekklesii, choćbyś chodził co niedzielę na nabożeństwa do jakiegoś budynku + dodatkowe spotkania 5 razy w tygodniu.
*
Musimy sobie uświadomić, że rzeczywistość jest duchowa. To to, co niewidzialne jest wieczne i prawdziwe, to co zewnętrzne jest tego odbiciem. Np. zdawanie testów na radość i pokój. Możesz nauczyć się na pamięć wszystkiego o tym co to jest, jak to tego dojść i czym to się objawia i dostać papierek, że jesteś ekspertem jeśli chodzi o pokój i radość, ale jeśli nie masz ich w sercu, to tak naprawdę nie wiesz nic na ten temat i twój papierek jest kompletną fikcją.
*
Tak samo z kościołem. Jeśli nie należysz do Jezusa, wszelka twoje przynależność gdziekolwiek jest totalną fikcją. Kiedy staniesz przed Panem, będzie ważne, czy faktycznie jesteś członkiem Jego Ciała. Czy On wie, że jesteś Jego. I to do tego prawdziwego, duchowego kościoła skierowane są obietnice w Biblii. A nie do kościoła katolickiego, ani do kościołów protestanckich, czy do prawosławia, czy do koptyjskiego. Do wszystkich tych, którzy należą do Niego.
*
B) Kościół jako zgromadzenie wierzących na danym terenie i w konkretnym domu.
*
Czytamy, że ekklesia oznacza wszystkich, którzy należą do Niego, ale też konkretne zgromadzenie wierzących. np. w Księdze Objawienia czytamy list do ekklesii w Laodycei. To wszyscy wierzący na tym terenie. Nie jedna organizacja albo grupa zbierająca się w jednym budynku raz w tygodniu. Jak przyjeżdżał apostoł do miasta, albo inne takie wydarzenie, to złazili się wszyscy razem w katakumbach, albo gdzieś poza miastem na dworze. I to był ów Kościół w Laodycei czy Smyrnie
*
(Ciekawostka) Budynki kościelne powstały dopiero za Konstantyna, który zarządził chrześcijaństwo jako religię państwową i wszyscy hurtem nagle stali się częścią niby kościoła, choćby serca mieli totalnie nienawrócone, no i trzeba było ich gdzieś pomieścić. Więc używali hal publicznych, często o przeznaczeniu urzędowym lub handlowym. Stąd bazyliki. Pierwotnie bazylika pełniła funkcję sali posiedzeń sądu i zebrań na rynku w starozytnych Atenach. Urzędowali w niej archontowie. W Rzymie bazylika stała na rynku głównym (forum) i pełniła rolę hali targowo-sądowej. Drogą naśladownictwa bazyliki rozpowszechniły się na całym terytorium starozytnego Rzymu. Z czasem bazyliką zaczęto też nazywać największą, reprezentacyjną salę w willach rzymskiej arystokracji.
*
Zanim jednak nastąpiły bazyliki etc., wierzący po prostu byli ze sobą w kontakcie na co dzień, wiedzieli nawzajem, którzy zacz, a spotykali się regularnie na spotkaniach w domach, aby modlić się, spożywać wspólnie posiłek, w czasie którego też uroczyście łamali chleb i dzielili ze sobą kielich wina na pamiątkę ofiary Jezusa, zachęcali się nawzajem Słowem Bożym, do robienia tego, co każdy z nich robił na co dzień, czyli wzrastania w posłuszeństwie Jezusowi we wszystkim w pracy i w domu, dzieleniem się wiarą z tymi, których Bóg codziennie stawiał na ich drodze, troską o wdowy, sieroty, ubogich, modlitwą o chorych etc. Ci ludzie żyli dla Jezusa w każdej chwili. A gromadzili się razem nie jako obowiązek, ale jako wyposażenie i umocnienie w tymże życiu dla Pana. Modlili się za siebie nawzajem, dzielili tym, co Bóg do Nich mówi, posyłali do takiej czy innej służby. Wszystko działo się właśnie po tych domach. I w ten sposób chrześcijaństwo się rozprzestrzeniało. Bo każdy służył Jezusowi codziennie, a wspólne zgromadzenie były ku temu zachętą i umocnieniem i wyposażeniem. A nie tak jak teraz, że każdy żyje dla siebie, a w niedzielę idzie odsiedzieć i spełnić obowiązek, ewentualnie czasem dołączy z ociąganiem do jakiejś akcji ewangelizacyjnej albo dobroczynnej. Ekklesia do jedna wielka akcja, 24 godziny na dobę!!!
*
Nie oznacza to z kolei, ze jest coś złego w tym, ze kościół spotyka się w budynku. Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze to nie formy zewnętrzne, budynek, czy jego brak, tworzą kościół, ale fakt osobistej relacji z Jezusem Chrystusem kazdego członka i powstające w ten sposób więzy.
*
Wynika to w dużej mierze z hebrajskiego zrozumienia życia religijnego. Mieli ofiary składane w świątyni i Bóg zarządzał parę razy do roku wspólne zgromadzenie na post i modlitwę, albo na uwielbienie i radosne świętowanie przed Panem, zaleznie od tego, o które święto chodziło. Większość jednak wskazówek na temat zycia religijneego dotyczy rodziny i domu, szeroko pojętego, a ojciec był odpowiedzialny za duchowy wzrost rodziny. Zycie wiary było mocno powiązane z normalnym zyciem i prawdziwymi relacjami międzyludzkimi.
*
Ważne też dla zrozumienia ekklesii jest hebrajskie poczucie wspólnoty, takie jak u muszkieterów ;) Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. (Patrz 1Kor 12,26-27) „I jeśli jeden członek cierpi, cierpią z nim wszystkie członki; a jeśli doznaje czci jeden członek, radują się z nim wszystkie członki. Wy zaś jesteście ciałem Chrystusowym, a z osobna członkami”. W momencie, kiedy rozpoznamy już, że jesteśmy dla siebie nawzajem członkami w tym zgromadzeniu, to wiecie, że moi bracia w Panu mogą mieć opór w dziedzinie finansów, jeśli ja bym oszukiwała w podatkach? Modlitwa w Biblii rzadko za siebie, zwykle za nas. Często pokutują ludzie, którzy w ogóle tego czegoś nie zrobili. Ale dlatego, że jeśli ktoś coś zrobił, my to zrobiliśmy.
*
Nie znaczy to izolacji małej grupy i tego, ze każdy sobie rzepkę skrobie. Wszyscy jesteśmy kościołem, po prosu w tym gromadzącym się w jednym miejscu najintensywniej się to objawia. I tak jak wszyscy jesteśmy dla siebie członkami w małej grupie, tak samo poszczególne wspólnoty w mieście są dla siebie nawzajem członkami w ramach kościoła w mieście. I jak jeden kościół rozrabia, inni mają większy opór w duchu. A jak jeden pokutuje i przebija się i wstawia za innymi, to zmienia się atmosfera w całym mieście.
*
Pytania do zastanowienia:
- Jak ty dotychczas rozumiałeś kościół? Czym się różni to zrozumienie, od tego, o czym mowa była tutaj?
- Czy masz obawy przed zmianą sposobu rozumienia kościoła na bardziej biblijny? Jak myślisz, z czego one wynikają?
- Jeśli miałeś taką chwilę, kiedy twoje zrozumienie kościoła się dramatycznie zmieniło, jak do tego doszło? Co miało wpływ na twoją zmianę myślenia? Jakie były podstawowe rzeczy, które się zmieniły w twoim rozumieniu i jaki to miało praktyczny wpływ na twoje życie?
*

grudnia 23, 2008

Spotkanie 11 stycznia: 3 filary modlitwy osobistej


Dziś mówiliśmy o trzech filarach modlitwy osobistej, które sprawiają, ze nasz czas z Panem staje się naprawdę owocny i przynosi przemianę do naszego zycia:
- o modleniu się na głos prawdą zawartą w Słowie Bożym
- o składniu dziękczynienia
- i o uwielbieniu Boga
*
Oczywiście nie wyczerpuje to listy twórczych rzeczy, które mozemy robić w czasie naszych spotkań z Panem. Te są jednak absolutnie kluczowe dla zwycięskiego chrześcijańskiego zycia. Wazne jest, zebyśmy podejmowali te wyzwania w czasie modlitwy bez względu na to, czy czujemy się do tego "uskrzydleni", czy nie.
*
Co więcej, właśnie w chwilach kiedy czujemy się najmniej skłonni do odwaznego ogłaszania Bozych obietnic, dziękowania i uwielbienia, robienie tych rzeczy jest szczególnie istotne dla doświadczenia przemiany w naszej konkretnej sytuacji zyciowej.
*
Pamiętajmy, ze słowa naprawdę mają moc (Prz 18,20-21)
Nie zapominjamy jak istotne jest, abyśmy świadomie opowiadali się po stronie Bozej prawdy, a nie kłamstwa, które mówi nam świat, albo nasze emocje (J 17,16-17).
Zwróćmy uwagę, ze to nie długie modlitwy, ale moc dziękczynienia poprzedziła wskrzeszenie Łazarza (Jn 11,41-44).
Przypominajmy sobie o licznych biblijnych przykładach, które pokazują nam, iz uwielbienie skuteczniej pokona naszych wrogów niz ludzkie wysilki (2Krn 20,1-30; Dz 16,19-40).
*
Zapraszamy do studiowania samodzielnie podanego wyzej Słowa Bozego :) Zachęcamy tez do oglądania na www.goodtv.pl relacji z konferencji Przełom. Było naprawdę przełomowo!!!
*

grudnia 02, 2008

Spotkanie 21 grudnia: Modlitwa osobista

Mam różne takie kumpelki, z którymi spotykam się na pogaduchy raz na parę miesięcy. Za każdym razem trochę inaczej. Inaczej w lato, inaczej w zimie. Inaczej jak pada. Raz spotykamy się u mnie, raz u nich, raz na mieście, raz poza miastem. Czasem po prostu pod rotundą i gramy z nut. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.
*
Z Bogiem jest o tyle podobnie jak z kumpelkami, że jest to spotkanie z prawdziwą osobą, a nie religijny rytuał, który mamy odprawić według określonego porządku, lub jeszcze gorzej obrządku. Pan nie lubi stereotypów. Jego istotą jest twórczość. Jak spotkasz się z Nim, duch z duchem, to przygotuj się, że nie wiadomo nigdy dokąd cię to zaprowadzi.
*
Z Bogiem jest natomiast o tyle inaczej niż z kumpelkami, że jest On Królem Królów i Panem Panów. Żeby naprawdę modlitwa była sycąca (dla obu stron!!!), On powinien mieć prowadzenie. Jest z Nim o tyle inaczej, że ma On moc otworzyć ci oczy na rzeczy, których nie wiedziałeś, a desperacko potrzebujesz się dowiedzieć. Kiedy płaczesz, On dokładnie rozumie dlaczego, bo w przeciwieństwie do kumpelki (kumpla) widzi w twoim sercu. Pociesza, leczy, napomina. Dotyka cię i zmienia jak nikt inny na świecie. Jak Bóg. Może się czasem posłużyć kumpelką, aby cię dotknąć. Ale w spotkaniu z Nim, o ile jest to naprawdę spotkanie, On cię dotyka, tak czy inaczej, za każdym razem. Nie zawsze dotyka twoich emocji, ale często. Dotyka twojego zrozumienia, twojego ducha, twojego ciała, twojej woli.
*
Modlitwa osobista to najwspanialszy, najbardziej życiodajny czas. Rozkosz dla nas i rozkosz dla Boga!!! Dla Niego największą rozkoszą jest to, kiedy spotkasz się z Nim naprawdę i poznasz Go lepiej, kiedy następuje między wami prawdziwa interakcja, kiedy naprawdę budujecie relacje. A sztuczne rytuały ranią Jego serce.
*
Przeszkody dla takiej zyciodajnej modlitwy, to: religijne stereotypy, nieprzebaczenie i gorycz, niewłaściwe priorytety, poddawanie się emocjom. Co zrobić z tymi przeszkodami?
*
a) Porzuć religijne stereotypy (tak jak juz wyzej wspomnieliśmy).
*
b) Przebacz (to cały oddzielny temat, jeśli chcesz zapytaj lidera albo napisz do nas).
*
c) Priorytety: Poprzekładaj sobie dzień tak, żeby najważniejsze było, aby znalazła się tam modlitwa. Czasem wymaga to większej ekwilibrystyki niż kiedy indziej. Ale tak czy tak to kwestia wyborów i priorytetów. I jest to warte każdej ceny. Ja np. w tygodniu pracy wstaję przed 5-tą a staram się kłaść o 9-ej. Zrezygnowałam z Facebooka i Myspace’a i telewizora. Wszystkie nowe relacje, spotkania - sprawdzam z Panem, czy to owocne, czy to Jego. I dlaczego ja tak robię? Bo szkoda mi czasu, który mogłabym poświęcić na bycie z Nim, na słuchanie Go. Często nasze mówienie, że nie mamy czasu na modlitwę tylko pokazuje, jak mało jesteśmy gotowi poświęcić po to, aby się modlić. Pokazuje, że nie doświadczyliśmy jeszcze, że modlitwa daje więcej odpoczynku niż obejrzenie programu w telewizji, że daje więcej poczucia akceptacji niż bogate życie towarzyskie, że daje więcej poczucia kierunku w życiu niż nasze własne działactwo. Zdarzają się sytuacje, że naprawdę nie mamy czasu spędzić przez cały dzień oddzielonego czasu z Bogiem… ale czy w takich sytuacjach tęsknimy tak bardzo, że psuje nam się humor?
*
d) Poddawanie się emocjom: Nie chce się nieraz zacząć. Bo: wzburzenie, lenistwo, śpiącość, wyrzuty sumienia. Brak poczucia, że Bóg naprawdę jest. Blichtr świata albo kłamstwa złego. Pokładanie ufności w ludziach. Wolimy zadzwonić do przyjaciela i się wygadać, bo czujemy, ze lepiej nam zrobi, niby, niż pogadać z Bogiem. A Jezus powiedział nam podobieństwo o tym, że powinniśmy zawsze się modlić (Łk 18,1). Zawsze to znaczy, bez względu na emocje chwili, dobre, czy złe. Jakub pisze z kolei: "Cierpi kto między wami? Niech się modli. Weseli się kto? Niech śpiewa pieśni". (Jk 5,13). Na kazde okoliczności najlepszą reakcją czas z Panem. Patrz Paweł w więzieniu. Patrz Jezus w Ogrójcu. Nie można czekać, aż się będzie w lepszym stanie na modlitwę. Lepszy stan nie nastąpi, bo to modlitwa zmienia stan.
*
Kiedy modlę się, przychodzę do Boga i uwielbiam Go ponad moimi emocjami. Przychodzę z wiarą, a wiara to nie emocja, tylko decyzja. "Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają" (Hbr 11,6). Wyznaję Go Bogiem. Uświadamiam sobie jak zmienne są moje emocje, a jak stała i niezmienna Jego prawda. Mówię Mu o tym. Wyznaję to jak ograniczona moja perspektywa a jak wiele On widzi. I tu już zaczyna się rozjazd, brak stereotypu. Czasem emocje się wzmagają i wylewam je przed Bogiem, pozwalając, aby On mi pokazywał ich korzeń i je leczył. Czasem moje emocje się uspokajają. Czasem, jeśli byłam właśnie całkiem obojętna, to się ożywiam. Czasem czytam Słowo, czasem piszę coś. Czasem lecę do komputera i sprawdzam jakieś słowo w konkordancji i wracam i pożeram Boże Słowo.
*
Ważne, że przychodzę do Boga
- z wiarą
- i bez obłudy
- i nie rezygnuję.
*
Jezus mówi: "A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy" Mt 6,5
*
Jest różnica między
a) zawodzeniem i koncentracją na emocjach, lub przekupywaniu Boga, który jest mi tak naprawdę obcy
b) udawaniem, że nie ma problemu
c) szczerym rozmawianiem o tym, co jest w moim sercu, ale od razu wybierając zaufanie Bogu i wiarę w Jego Słowo, prosząc o pomoc Jego Ducha.
*
Przykłady:
a) Zawodzenie: "A ja nieszczęsna! Kto mi pomoże. Mi tak strasznie, a nikt mi nie pomaga. Boże zmień coś tylko, a zrobię co zechcesz. O jak mi strasznie. O jak mi okropnie".
b) Udawanie: "Panie, dziękuję ci, że mój problem to żaden problem. Przejdę więc do modlitwy za Polskę, zgodnie z wytycznymi krajowej komisji wstawiennictwa. Ojcze Wszechmocny, przychodzę do ciebie dziś zanosząc wołanie o ten naród…" etc etc a w sercu szaleństwo i ból i rzeźnia nr 5. (Nie znaczy, że nie modlę się za Polskę, i to czasem zgodnie z wytycznymi, ale nie odbywa się to na takiej formalistycznej zasadzie. Na wszystko czas i miejsce i prowadzenie Ducha).
c) Szczera modlitwa z wiarą: "Tato, to przez co przechodzę boli, ale wiem, że Ty mnie przeprowadzisz. Tatusiu najukochańszy weź mnie w ramiona i utul. Potrzebuję Twojej pomocy. Pokaż mi co się dzieje. Przepraszam cię za każdą egoistyczną i samolubną reakcję i brak zaufania w tej sytuacji. Daj mi łaskę Tatusiu, żebym przebaczyła. Pokaż mi korzeń mojego problemu. Dziękuję, że mogę Ci zaufać. Tatusiu, proszę o Twojego Ducha, Twoją obecność. Dziękuję, że mnie pocieszasz, kształtujesz i prowadzisz. Chociaż ludzie mnie zawodzą, ty mnie nigdy nie zawodzisz. Dzięki Ci, że jesteś teraz ze mną".
*
W tym sensie zaczynamy od uwielbienia i dziękczynienia i wyznawania wiary, ale nie na zasadzie prawa. Czasem zdarza się, że jak tylko otworzę oczy rano, to wiem jakiego fragmentu szukać w Biblii, albo jaką piosenkę puścić. I od tego się zaczyna. Nieraz siedzę po prostu z otwartymi dłońmi i mówię Jezus. I daję się Jemu prowadzić. Daj Mu się poprowadzić i Ty. Zachęcam, zebyś zapisywał w dzienniku duchowym to, co się dzieje. Będzie to dla Ciebie niesamowite świadectwo i pamiątka tego, jak zywy Bóg mówi do Ciebie i działa w Tobie.
*

listopada 30, 2008

Spotkanie 30 listopada: o słuchaniu Boga

*
SŁUCHAJ
*
Kiedy uczeni w Piśmie zapytali Jezusa jakie jest pierwsze przykazanie, On odpowiedział im, ze pierwszym przykazaniem jest "Słuchaj".
*
Mk 12,28-29: I przystąpił jeden z uczonych w Piśmie, który słyszał, jak oni rozprawiali, a wiedząc, że dobrze im odpowiedział, zapytał go: Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Jezus odpowiedział: Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest.
*
Słuchaj. Hebrajskie Sh’ma. Popatrzyłam w konkordancji Stronga co to Sh’ma znaczy. Znaczy to: SŁUCHAĆ, USŁYSZEĆ, ZROZUMIEĆ, ZGODZIĆ SIĘ, POTWIERDZIĆ, DAĆ POSŁUCH, UWIERZYĆ, BYĆ POSŁUSZNYM. WOW. Nieźle. A potem dowiedziałam się, że w Biblii hebrajskiej ostatnia litera tego słowa zawsze jest dwa razy większa niż pozostałe. A dlaczego? A dlatego, że istnieją dwa słowa hebrajskie o tej samej wymowie, ale kończące się na inną literę. Jedno znaczy to, co napisałam powyżej, a drugie znaczy „być może”. A to wielka różnica. Wielka różnica między „Słuchaj, uwierz i przyznaj, Izraelu, że Pan, jest Bogiem, Pan jest jedyny” a „Być może, Izraelu, Pan jest Bogiem…”
*
Tak więc słuchanie wiąze się ścisle z wiarą, a nie ma przeciez zycia chrześcijańskiego bez wiary. Czasem wydaje nam się, ze gdybyśmy oglądali cuda i znaki, nasza wiara rosłaby. Jednak prawda jest taka, ze kazde nadprzyrodzone wydarzenie możemy sobie zracjonalizować lub uczynić z niego bożka. Tylko głos Boży rozlegający się w naszym sercu, ma moc utwierdzić nas i przemienić na zawsze. To ze słyszenie Jego głosu rodzi się wiara, która otwiera drzwi dla znaków i cudów, dla zycia wiecznego i dla wszelkiego dobrego daru, którym pragnie nasz obdarzyć nasz Tata w niebie.
*
Rz 10,17: Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.
*
PO CO SŁUCHAĆ GŁOSU BOŻEGO?
*
Na poziomie osobistym - tak jak czytaliśmy powyzej, rodzi to wiarę. Od słyszenia głosu Boga zaczyna się relacja, wtedy tez kończy się martwa religijność i legalizm. Bez słyszenia Jego kochanego głosu nigdy nie doświadczymy pasji i intymności przed Jego obliczem, nigdy nie będziemy w stanie Go miłować, bo miłość do Boga rodzi się tylko jako odpowiedź na doświadczenie Jego miłości.
*
Na poziomie daru - Bóg pozwala nam słyszeć głos Bozy dla wspólnego zbudowania i pozytku.
*
1 Kor 12,7-8: A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy.
*
Bóg od wieków mówi do ludzi o tym, co ma zamiar zrobić. Uczynił nas swoimi partnerami. Kiedy coś zamyśla, dzieli się na ten temat, z człowiekiem gotowym odłozyć na bok swoje pragnienia, aby wołać o to, co lezy na Bozym sercu. Takiemu objawia On przyszłość, najczęściej po to, by po prostu modlić się o to, aby Bozy zamysł spełnił się na ziemi, tak jak juz zaistniał w niebie. Tak było w czasach Abrahama i Dawida i Daniela i Nehemiasza. Tak tez dzieje się dzisiaj.
*
Am 3,7: Zaiste, nie czyni Wszechmogący Pan nic, jeżeli nie objawił swojego planu swoim sługom, prorokom.
*
Bóg kładzie nam na sercu myśli swojego serca na temat innych osób, którymi mozemy zachęcać, pocieszać i budować braci w Chrystusie, tak aby weszli w pełnię swojego powołania. Słowa mają moc zabić i dać zycie. Nie wystarczy, ze powstrzymamy się od słów, które niszczą. Bozym planem jest, abyśmy nawzajem mówili do siebie Boze słowa, które niosą zycie i błogosławieństwo.
*
1 Kor 14,3: Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze.
*
CO ZROBIĆ, BY WZRASTAĆ W SŁUCHANIU?
*
1. Oczekiwać, że Bóg będzie mówił do ciebie!!! Obietnica jest dla ciebie i Bóg tęskni za tym, by mieć z Tobą relację dzisiaj.
*
Iz 64,4: Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje.
*
2. Poznawać Go przez Biblię. Modlić się, aby docierało do nas to, co tam jest naprawdę, abyśmy widzieli Jego Słowo bez zniekształcenia religijnymi stereotypami. Modlić się o łaskę zdrowej bojaźni i szacunku dla Bozego Słowa i moc do bycia posłusznym Słowu.
*
Ps 119 ,18: Otwórz oczy moje, abym oglądał cudowności zakonu twego.
*
Iz 66,1-2: Tak mówi Pan: Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem moich nóg: Jakiż to dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć? Przecież to wszystko moja ręka uczyniła tak, że to wszystko powstało - mówi Pan. Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa.
*
3. Nauczyć się słuchać w ogóle. Nie mozemy się łudzić, ze jeśli nie potrafimy kiedykolwiek całkowicie odłozyć na bok swoich spraw i racji, zeby posłuchać drugiego człowieka, przyjdziemy nagle na modlitwę i słuchanie nie będzie sprawiać nam trudności. Albo umiemy słuchać, albo nie. Szczególnie w dzisiejszym świecie potrzeba, abyśmy świadomie zatrzymali się i nasłuchiwali Pana, oczekiwali na Jego Słowo. Nie mozemy dyktować Mu kiedy ma do nas mówić. On jest przeciez Bogiem i Panem wszystkiego.
*
Mt 5,5: Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię.
*
4. Wreszcie trzeba nam, szukać, czekać, inwestować w ten cel, być gotowym na poświęcenie, żeby usłyszeć. Choć zdarzają się sytuacje, kiedy Pan przemawia nagle do kogoś, kto wogóle Go nie szuka, są to jednak wyjątki i nie ma co na nie stawiać. Pan obiecuje nam, ze jezeli będziemy Go szukać, znajdziemy Go, jeśli będziemy Go szukać z całego serca. Będzie to wymagało rezygnacji z niektórych form tracenia czasu, do których przywykła nasza cielesna natura, zmiany planu dnia, postawienia kwestii szukania Pana w widoczny sposób ponad inne ludzkie dązenia.
*
Jer 29,13-14: A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan.
*

listopada 19, 2008

Spotkanie 23 listopada: O objawach zdrowia duchowego

5 objawów narodzenia się na nowo i zdrowia duchowego
*
Ogólnie objawem narodzenia się na nowo i bycia osobą zdrową duchowo jest wewnętrzna motywacja, własne radosne, nie przymuszone pragnienie robienia rzeczy, które się Bogu podobają i są Jego wolą. Motywacją nie jest tu poczucie obowiązku, konieczności wypełniania jakiegoś prawa. Nie jest nią też to, co ktoś o mnie pomyśli lub że ktoś mi ciągle przypomina że coś mam robić i ciągle mnie zachęca do czegoś, to już to zrobię.
*
Pragnienie modlitwy, kontaktu z Bogiem. Gdy człowiek nie ma wewnętrznej motywacji wynikającej z tego, że narodził się na nowo to można go zachęcać w nieskończoność a on nie będzie się i tak modlił. Nigdy na to czasu nie znajdzie. Bo czas znajdzie się na to co uważamy za priorytetowe i czego sami z siebie pragniemy. Człowiek, który narodził się na nowo pragnie dzielić z Bogiem, swoim najlepszym przyjacielem całe życie. Chce wylewać przed Nim serce, dzielić się tym co go boli i cieszy. Chce radzić się Boga w życiowych kwestiach. Chce odkrywać co Bóg do niego chce powiedzieć. Ma wieź z Bogiem, jest do Niego przywiązany. Człowiek nie narodzony na nowo modli się tylko wtedy gdy czegoś potrzebuje i chce aby Bóg mu pomógł to zdobyć lub na zasadzie „jak trwoga to do Boga”.
*
Głód czytania słowa Bożego i poznawania Boga i Jego woli. Codzienne czytanie Słowa. Jak owca jest zdrowa to jest głodna i sama chętnie je. Jak jest chora to traci apetyt i trzeba za nią chodzić aby jej coś wmusić do zjedzenia. Jak ktoś nie przeżył osobistego narodzenia się na nowo to można go ciągle zachęcać aby czytał Biblię a to nic nie da, bo nie ma wewnętrznej potrzeby i nie będzie znajdować na to czasu. Jeżeli narodził się na nowo to często wręcz pożera Boże słowo, wczytuje się w nie, zachwyca się nim, bo Bóg przez to słowo dotyka Jego serca i przemawia do niego a on chce wszystko co czyta zastosować w swoim życiu. Biblia staje się rzeczywiście instrukcją życia.
*
Pragnienie świętości i przemiany życia na takie jakie podoba się Bogu. To oznacza, że nasze serce i sumienie jest skruszone i chętne do tego aby zostało z naszego życia usunięte to co Bogu się nie podoba. Nawrócenie, uniżenie się przed Bogiem, pociąga za sobą też to, że gdy czytamy Boże Słowo to Bóg pokazuje nam kolejne rzeczy jakie chce zmienić w nas a my już nie opieramy się Mu, bo nie jest to już nasze własne życie, ale życie oddane Bogu. Rodzi się w nas nienawiść do grzechu, że już nie chcemy chodzić z nim na kompromis i lekko traktować. To oznacza, że jest dużo mniej takiej postawy: ja już taki jestem i mi to nie przeszkadza i nie będę się zmieniać, nawet jeżeli kogoś to jak się zachowuję rani.
*
Chęć służenia Bogu i ludziom, szczególnie pragnienie przyczynienia się do tego aby inni ludzie byli zbawiani. Wiedząc jak wiele zawdzięczamy Bogu, jak ważne i cenne jest zbawienie sami chcemy oddać się Bogu, aby być narzędziem w Jego ręku a nie żyć tylko dla siebie samego, egoistycznie. Ponieważ najcenniejsze co Bóg ma na tej ziemi to ludzie to służenie Bogu przekłada się na służenie ludziom. Łączy się z tym pragnienie, aby odkryć jaką misję Bóg dla nas ma na tej ziemi, jakie jest nasze powołanie, przeznaczenie, jakie dary Bóg w nas złożył, którymi mamy służyć innym.
*
Chęć przebywania z innymi wierzącymi, pragnienie wspólnoty. Pragnienie aby modlić się razem, otrzymywać modlitwę, aby dzielić się z innymi, rozmawiać, wspierać, robić coś razem, służyć innym razem. Aby być częścią kościoła, żywym kamieniem włączonym Kościół Jezusa Chrystusa. Często, gdy coś źle się dzieje z człowiekiem duchowo, gdzieś oddala się od Pana jednym z objawów jest to, że zaczyna unikać kontaktów z innymi chrześcijanami. Jak wilk / diabeł chce owcę zjeść to najlepszym sposobem jest najpierw potrzebuje ją odciągnąć od stada. Sama, bez kontaktu z innymi wierzącymi może uwierzyć w każde diabelskie kłamstwo i nawet nie będzie nikogo kto mógłby są skorygować.
*
Jeżeli widzisz u siebie brak tych objawów to, może oznaczać, że nigdy tak naprawdę nie narodziłeś się na nowo i nie nawróciłeś się sercem do Pana. W takim przypadku najlepiej jak pomodlisz się z serca przepraszając Boga za swoje grzechy o ile żałujesz za nie, prosząc go o przebaczenie i dziękując Mu za to że umarł za Ciebie na krzyżu abyś mógł otrzymać przebaczenie, zbawienie i wieczne życie. Przyjmij przez wiarę zbawienie przez krew Jezusa, oddaj Bogu swoje życie tak aby on nim kierował i poproś aby Jezus wszedł do Twojego życia i przemienił je. Podziel się swoją decyzją z kim, o kim wiesz, ze jest chrześcijaninem.
*
Jeżeli teraz brak jest niektórych tych rzeczy a kiedyś w przeszłości one były twoim udziałem i masz przekonanie że narodziłeś się na nowo, to pomódl się samodzielnie, aby Bóg pomógł ci odnowić pasję i motywację w danej dziedzinie, podziel się z innymi wierzącymi, którym ufasz, aby i oni modlili się o to za Ciebie.
*

My w obrazkach